piątek, 24 sierpnia 2012

Boza

Najlepsze cukiernie w Serbii prowadzą Albańczycy. Co więcej - właściwie większość cukierni w Serbii prowadzą Albańczycy i wszystkie te cukiernie są świetne. Innymi słowy - w Serbii nic tylko jeść słodkości :-)

Każda wizyta w poslastičarnicy wiązała się z nie lada dylematem: baklava czy może kadaif? Tufahije, tulumbe czy chałwa*? Poważny choć słodki to dylemat, a przecież po wyborze słodyczy powstawał dylemat kolejny - co do picia? Tu wybór był mniejszy ale równie trudny - obłędna limunada, wyśmienita kahva czy może boza?

Boza to jeden ze znanych od najdawniejszych czasów napojów z fermentowanych ziaren zbóż. Na Półwyspie Bałkańskim niezwykle popularna, od kraju do kraju różni się gatunkiem zbóż, z których jest wytwarzana, sposób wytwarzania jest jednak jeden i bardzo prosty. Najkrócej mówiąc to po prostu kwas z kaszy, niemal to samo co znany i lubiany u nas kwas chlebowy, co więcej kukurydzianą bozę w Serbii robi się często ze zczerstwiałej kukurydzianej proji (rodzaj pieczywa) - dokładnie tak samo jak kwas chlebowy właśnie.
Bozę wyrabia się z kukurydzy ale tez z prosa lub z jęczmienia, raz bywa słodsza, raz mniej słodka, zupełnie biała lub cytrynowo-żółta, podaje się ją też różnie - ze słodkościami, z cynamonem, z prażonymi ziarnami (leblebi**) - taka czy inna zawsze jest pyszna.


Dziś zapraszam na bozę taką, jaką pamiętam z pobytu w Serbii, bozę kukurydzianą, słodką i bardzo delikatnie gazowaną, bardzo orzeźwiającą. Przepis jest z tych, które nie mogą się nie udać, jedyne o czym pamiętać należy to to, by nie przesadzić z ilością drożdży - boza jak każdy kwas bardzo lubi wybuchać.. Najlepiej smakuje dobrze zimna, z czymś przesłodkim, w Białymstoku podobno z chałwą***!

Boza - przepis z książki Domaća pića Gordany žukić i Marko Ivkovića:

250 g mąki kukurydzianej
5 l wody
10 g drożdży
250 g cukru

Mąkę zalać wodą, wymieszać, odstawić na 10-12 h. Zagotować, pozostawić na wolnym ogniu na godzinę-dwie, mieszając co jakiś czas. Odstawić do przestygnięcia, posłodzić. Drożdże rozrobić z odrobiną wody, dodać do ugotowanej i ostudzonej "kaszy", odstawić na kilka godzin. Gdy drożdże zaczną pracować (na powierzchni napoju pojawi się piana) przecedzić przez podwójnie złożoną gazę, rozlać do butelek (nigdy do pełna, grozi wybuchami), zamknąć butelki niezbyt szczelnie, schłodzić. Pyszne, orzeźwiające :-)

*Cukiernie w Serbii, BiH i pewnie w większości krajów byłej Jugosławii oferują z grubsza rzecz biorąc dwa rodzaje słodyczy - te tureckie/bliskowschodnie oraz te o rodowodzie austro-węgierskim (kremówki, strudle itd) - wybór między albańską poslasticarnicą a Cafe w stylu wiedeńskim bywa naprawdę trudny :)
**Przepis jesienią, na kwas chlebowy także!
*** O bozie (buzie) w Białymstoku pisał dawno dawno Czyprak Antoni - polecam serdecznie! :-)

8 komentarzy:

margot pisze...

a wiesz Monka , ja w tamtym roku gdzieś widziałam ten napój chyba robiony z kaszy jaglanej (ale nie pamiętam) nawet miał ciut ochotę zrobić ,ale nie byłam pewna czy to się da wypić:D,ale teraz już wiem ,że to jest do picia jak najbardziej dobre :D
Monika to powiadasz chałwa i Boza to para doskonałą?

Małgosia pisze...

A kiedy posłodzić?

Majana pisze...

Jakie to fajne jest! I jak pięknie pokazane. Chętnie bym spróbowała.:)
W Zakopanem piłam pierwszy raz kwas chlebowy - smaczny jest:).
No to teraz bozę czas spróbować, jak myślisz Moni?
Uściski:*

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Wow, MOnika, pierwsze slyszę o bozie! Świetna notka, no i przepis - zrobiłaś ją, nie wierzę! :)

whiness pisze...

Nigdy nie słyszałam wcześniej o czymś takim. Zapowiada się intrygująco ;)

monika pisze...

margot > Alcia, dobre dobre! :) Powiem nawet że zdecydowanie lepiej smakuje niż wygląda, taki słodki kwas chlebowy o posmaku chrupek kukurydzianych, no mam nadzieję że ten opis nie zniechęca :) Z chałwą bomba :)
:*

Małgosia > Dzięki za zwrócenie uwagi, gapa ze mnie.. Posłodzić razem z drożdżami, już uzupełniam!

Majana > Madzia, no cieszę się strasznie że mówisz że ładna, bo mi to ona wizualnie nie podoba się.. :) Ale pyszna jest więc pokazuje, jak kwas chlebowy Ci posmakował to i boza na pewno posmakuje :)Ściskam i ja :*

Ania Włodarczyk > Bo ja dużo fajnych rzeczy robię (nie ma to jak skromność ;)) ;-) Żarty żartami, bardzo polecam Aniu - proste i pyszne :)

whiness > Bo u nas chyba z innych zbóż się takie napoje robi częściej, ale polecam :) Bardzo!

buruuberii pisze...

Monis, te balkanskie klimaty na pierwszy rzut oka bardzo czesto zdaja sie miec cos izraelskiego, ale gdy tylko zaglebic sie dalej, poza bardzo slodkie lakocie :)) to prosze, np. takiej bozy nie znamy :) i az czuje lekki strach by podjac wyzwanie... No a odnosnie dylematu z drugiego akapitu to jest pewne rozwazanie: mianowicie brac i jedno i drugie :D

zemfiroczka pisze...

A ja się Żabka zasadzam na Tośkową buzę z jaglanej :)