wtorek, 2 października 2012

Z suszonymi węgierkami i kremem z kwaśnej śmietany - miodownik

Oscypek?
Olej rzepakowy?
Łącka śliwowica? 
Kaszubska truskawka?
A może coś kiszonego, może coś z fermentowanej mąki?

Jaki smak Waszym zdaniem mógłby kojarzyć się z Polską?

W 1001 Foods You Must Try Before You Die, niezwykłym przewodniku po najbardziej ekscytujących smakach całego świata, kraj nad Wisłą, kraj wódki i brzozy jak mawia Makłowicz Robert, reprezentują ćwikła, oscypek, kabanos, kaszanka i wędzonka krotoszyńska. Wybór kontrowersyjny (pewnie każdy byłby kontrowersyjny..), pogdybać jednak zawsze można, nie raz i nie dwa zastanawiałam się więc, co też ja wybrałabym do takiego zestawienia.

Czy taka na przykład suszona węgierka nie byłaby dobrym pomysłem?

W 1001 Foods.. suszone śliwki również znalazły swoje miejsce, mowa o prunes d'Agen* czyli suszonych śliwkach z Agen - jak piszą autorzy, Anglo-saxoni traktują suszone śliwki niemal jedynie jak lekarstwo, Francuzi uważają je za klejnot w koronie francuskiej gastronomii. Cóż, w tym wypadku zdecydowanie bliżej mi do opcji francuskiej :-) Gdy mowa zaś u suszonych węgierkach, nie mam najmniejszych wątpliwości, to klejnot wśród bakalii, to coś więcej niż zwykła suszona śliwka - węgierka wśród śliwek to jak medjool, król wśród daktyli. Przychodzi mi do głowy jeszcze kilka "poetyckich" porównań, ale chyba nie jestem w tym zbyt dobra, całkiem nieźle wychodzi mi jednak gotowanie z suszonymi węgierkami, czas więc na przepis.

Przepis na miodownik z suszonymi śliwkami znalazłam zupełnym przypadkiem na jakimś rosyjskim forum kulinarnym, szukałam jeśli mnie pamięć nie myli, informacji na temat rodzajów śmietany w rosyjskiej kuchni, trafiłam na opis placka z lwowskiej cukierni o nazwie Cukiernia po prostu - placka, który ujął mnie dodatkiem черносливu właśnie, dodatkiem suszonych śliwek w masie na bazie kwaśnej śmietany. I choć oficjalnie nie lubię tortów, ciast z kremami, przekładańców itp, to медовик с черносливом, w Cukierni serwowany pod nazwą Львівський пляцок, upiekłam od razu - to był hit zeszłej jesieni, to jest hit jesieni tegorocznej, z suszonymi węgierkami, oczywiście :-) 
Placek lwowski to nic innego jak kilka warstw ciasta miodowego (przygotowywanego podobnie jak piernik, bez dodatku korzennych przypraw jedynie) przełożonych rewelacyjnym kremem z kwaśnej śmietany z dodatkiem posiekanych suszonych węgierek. Z "kalifornijkami" oczywiście również wyjdzie, myślę jednak że naprawdę warto wybrać się na rynek i poszukać węgierek albo po prostu kilo węgierek ususzyć - różnica  jest niesamowita!

Placek lwowski, czyli miodownik z kremem z kwaśnej śmietany i suszonymi węgierkami - przepis LEOcooker z drobnymi zmianami:

Ciasto:

60 g masła
1 szkl. cukru (najlepiej pudru - szybciej się rozpuści)
3 czubate łyżki miodu
3 jajka
2 łyżeczki sody
ok. 3,5 szkl. mąki

Krem:

300 g kwaśnej śmietany 22%
1 jajko
120 g  cukru
200 g masła
(ew. 2 łyżki mąki)

+ suszone (bez dymu tym razem) węgierki

Ciasto: Masło rozpuścić z miodem, nie zdejmując z ognia dodawać partiami cukier, podgrzewać i mieszać do rozpuszczenia cukru. Zdjąć z ognia, lekko przestudzić. Do ciepłej ale nie gorącej masy, cały czas mieszając dodawać jajka (po jednym). Garnek postawić znów na ogniu i podgrzewać masę przez kilka minut (4-5). Dodać sodę, wymieszać, poczekać aż masa się spieni i zwiększy objętość. Cały czas podgrzewając dodawać stopniowo mąkę (ok. 2 szkl.), dobrze wymieszać. Zdjąć z garnek z ognia, wyrabiać ciasto dodając resztę mąki (możliwe że wystarczy 2,5-3 szkl., ciasto ma być miękkie ale nie lepić się do rąk). Podzielić na 3 lub więcej części i póki ciepłe rozwałkować na dowolnej wielkości i grubości placki, piec  na złoto (6-8 min.) w 200'C.

Posiekać węgierki.

Krem: Masło utrzeć. Śmietanę wymieszać z jajkiem i cukrem (i ewentualnie z mąką), podgrzewać na kąpieli wodnej aż masa lekko zgęstnieje (jeśli dodamy mąkę - masa powinna mieć konsystencję lekkiego budyniu, bez mąki będzie nieco luźniejsza ale i tak odrobinę zgęstnieje). Lekko przestudzoną masę śmietanową utrzeć z masłem (będzie bardzo rzadka), wstawić do lodówki na 1-2 h. Schłodzoną masę wymieszać z posiekanymi śliwkami i przełożyć nią miodowe placki (koniecznie w tortownicy). Gotowe ciasto schłodzić w lodówce przez min. 12 h. Posypać cukrem pudrem. Znika zanim zdążymy się obejrzeć :-)

I jeszcze moje uwagi do przepisu: 

1. ciasto: Autor przepisu poleca całą operację wykonać na kąpieli wodnej, co oczywiście gwarantuje, że nic się nie przypali, nie zwarzy etc, rozpuszczanie takiej ilości cukru w maśle trwa jednak strasznie długo i mówiąc szczerze - mi brakuje do tego cierpliwości (za pierwszym razem robiłam ten placek używając cukru kryształu i rozpuszczając go na kąpieli wodnej - poddałam się po ok. 30 min. ;)) - spokojnie można wszystko zrobić bezpośrednio na (bardzo wolnym) ogniu, studząc lekko masę przed dodaniem jajek i uważając by w końcowej fazie nie przypalić mąki. Jeśli jednak ktoś ma "ciężką rękę" do kontrolowania płomienia to rzeczywiście - polecam gar z wodą  :-)

2. masa: LEOcooker sugeruje dodatek mąki, ja jej nie dodaję - masło wg mnie wystarczająco "ściska" krem, jeśli ktoś jednak ma obawy, że krem będzie zbyt rzadki może spokojnie mąkę dodać.

 * Prunes czy pruneaux? Nie znam francuskiego, ale w przypadku suszonych śliwek zwykle spotykałam się ze słowem pruneau - romaniści drodzy, jak to jest z tymi śliwkami?

14 komentarzy:

eMajdak pisze...

Prunes to po brytyjsku :)
Monika takie ciasto zwie się u nas na wschodzie cudaczkiem tudzież plackiem miodowym cudo, ale jak pewnie doskonale wiesz masa jest z kaszy manny. Strasznie mnie te śliwki kuszą, bo na wielkanoc u Basi i Łukasza Basia zrobiła paschę z wędzonymi śliwkami (nawet wycyganiłam przepis :)). Jejku jeszcze miesiąc na przejsciowym, a potem jak zacznę szaleć w kuchni... :))))
Buziaki :*
e.

Majana pisze...

Moniś, wspaniałe ciasto, takie już dość świąteczne, bym powiedziała. Och, może pomyślę nad tym ciastem na święta właśnie ?
Musi być pyszne.
Suszonych węgierek chyba nie spotkałam, ale może nie szukałam wcale?
Piękne zdjęcia .
Buziaczki:*

Anonimowy pisze...

Jako romanistka, poczułam się wyrwana do odpowiedzi. Prune to po francusku śliwka świeża, a pruneau - suszona :)
Oczywiście sprawę komplikuje fakt, że po angielsku śliwki suszone to właśnie prunes. I stąd całe zamieszanie.
Super przepis, zapachniało mi przez ekran.

monika pisze...

eMajdak > Polcia, no ja się już pogubiłam :D Prune to suszona po ang tak? No ale to by na moje prunes of Agen czy jakoś tak powinno być, jak d'Agen to chyba po fhancusku? Chyba znów się czepiam :D W każdym razie, Ewelinka, nazwa "cudaczek" podoba mi się jak nie wiem co! :))) Ale spróbuj koniecznie z takim kremem, zupełnie inny w smaku jest niż ten z kaszki :)
A pascha to pewnie ta gotowana, co? :))) Pola, to ja czekam na śliwki na Kleparzu a Ty czekaj na dostawę ;)Buziak :*

majana > Madzia, pewnie że może być na święta, choć dla mnie zostanie chyba wybitnie jesiennym :) Z takich pierwszych świeżutkich suszonych węgierek, tak sobie to wymyśliłam ;)
A węgierki - w sklepach Madzia chyba nie ma, ale na jakimś rynku myślę że znajdziesz a w razie czego to wiesz gdzie pisać :)))
I dziękuję :):*

margot pisze...

Monika ,aj trzeba upiec to ciasto bo ono, tez jest niezwykle śliczne
A ja mam słabość i do twoich przepisów i do tych za wschodniej granicy
Monia te twoje zdjecia to mnie rozwalają prostotą, i takim czymś co lubię , nie wiem jak to nazwać, ale są takie wysmakowane , delikatne , no maja to coś w sobie co trzeba

ewelajna pisze...

Monika, wędzone, wędzone śliwki to jest to. Produkt narodowy:).
Szukam teraz gdzie kto wędzi, ale nie ma... Może poproszę moja Jadzinkę z Krk to mi nabędzie na tym Kleparzu. A to łatwo, Monia, dostać tam te śliweczki?
A ciach też mi świątecznie zapachniało:). I jak u Poli u nas też z kaszą manną:), ale bez śliwki. Ściskacze Mała!

monika pisze...

Anonimowa Romanistko > Wielkie dzięki, to już wszystko jasne! :)))

margot > Alcia, Ty to jak coś napiszesz to od razu by się chciało kolejne placki piec, robić zdjęcia i w ogóle, dziękuję Ci strasznie mocno :))):*

ewelajna > Ewelinko, zgadzam się w 100%! A w Krk o wędzone węgierki mam wrażenie łatwiej niż o zwykłe suszone - z pestką, bez pestki, do wyboru do koloru, wedle mojej ulubionej Pani z Kleparza mają pojawić się za jakiś tydzień-dwa :))) Jakby a nuż Jadzinka (jakie ładne zdrobnienie :)) nie znalazła to pisz śmiało! Ściskam również :)))

gruszka pisze...

Jeśli chodzi o smak to z olejem rzepakowym akurat nie bardzo, bo ja w kuchni używam tylko rafinowany, który smaku ani zapachu nie ma ;) Dla mnie smak Polski to maliny i jagody :)

monika pisze...

gruszka > A ja jeśli używam rzepakowego to tylko tego ciemnego, tłoczonego na zimno który smak i aromat jak najbardziej ma i to dość charakterystyczny ;)
Ale fakt, że pisząc "smak" miałam bardziej na myśli "produkt" tylko słowo "produkt" mi jakoś nie brzmiało.. A maliny i jagody - o tak :)))

PS. Gruszko, ja Cię chyba już na zawsze z tym olejem rzepakowym skojarzę, fajnie że tak często o nim piszesz ;)

zemfiroczka pisze...

Z uwagi na Tośka i Przaśny Stół Kumoterstwa typowałabym śliwowicę. Z uwagi na kategorię "Najlepsze z Polski" - mam dylemat, bo jednak sporo tego jest. Wszak lista produktów tradycyjnych i regionalnych jest dłuuga, o czym nie każdy wie.
http://www.minrol.gov.pl/pol/Jakosc-zywnosci/Produkty-regionalne-i-tradycyjne/Lista-produktow-tradycyjnych/


buziaki Żabka

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Ja tam lubię różne ciacha z kremami, niestety... Miodownik również. Ale z suszonymi śliwkami nie jadłam, a połączenie brzmi świetnie - dla mnie ten dodatek to kolejny kojarzący się ze świętami akcent.

Dobranoc, Monika :)

atina pisze...

Monia to ciasto wygląda rewelacyjnie! mam na nie wielką ochotę :)
A co jest typowo polskie ... obwarzanek, nalewki i piernik :D To dla mnie oczywiście ;)

buruuberii pisze...

Monis, skoro juz ususzylam sliwek na ten boski placek-tort (juz wiesz jak go sobie nazwalam:) to wlasnie dzisiaj zamowilam "pravej" wiejskiej smietany na niego!! Teraz Ty mi powiedz na jakiej go pieczesz blasze - 24cm srednicy, tak zebym mniej wiecej miala wyobrazenie, a sliwek z 200-300g? Buziak wielki!

PS. A wegierki wedzone niewatpiliwe dobrem narodowym sa, zastanawiam sie czy gdzies jeszcze poza PL sie sliwki wedzi bo te z Agen to nie sa wedzone, co? Chyba w MCh mowil pan, ze we FR sa znane wedzone... hmm?

monika pisze...

zemfiroczka > ano długa, znajdują się tam nawet.. sezamki ;)
:)))

Ania Włodarczyk > Ania, miodownik ze śliwkami tak, ale tu nie tylko śliwki ale i ten krem, krem jest obłędny! Krem z kwaśnej śmietany musi tu być koniecznie, jest zupełnie inny niż ten z kaszki :)
Na świeta też, czemu nie :)

atina > Anitka, no przecież, jak mogłam zapomnieć o nalewkach, oczywiście że nalewki :))) A ciacho jak będę piec to obiecuję dać znać ;)
:)))

buru > Basia, placek-tort chyba idealnie oddaje istotę sprawy - bo to taki tort ale dobry jak placek :)))
Basi, z kwaśną wiejską śmeitaną, domowymi śliwkami, rety, pogadaj tak jeszcze a będziesz miała gości :D A foremka, u mnie to tzw. mała tortownica ;) Bo ja wiem, ze 21 cm maks, tak grubiej wałkuję te placki, w przepisie było żeby wałkować cieniutko i zrobić ich z 5 ale mi bardziej smakuje tak o :) I śliwek tak z 250 g, zwykle kupowałam po pół kilo i dawałam połowę :)
Basia, na PS odpiszę już w mejlu, co? :)
:**