poniedziałek, 7 stycznia 2013

Vanilice

Vanillenkipferln, vanilkové rohlíčky, vanilin-roščići czy vanilkové rožky?
Medvědí tlapky, Bärentatzen a może šapice?
Linecké cukroví, linceri, linzer tézsta, linzer Augen?

Keksen, cukroví, keksići, maleńkie ciasteczka, tony masła, orzechów i cukru z wanilią. W naddunajskiej Europie tony maleńkich ciasteczek pieką na Święta, Austro-Węgry w adwencie pachną orzechami, wanilią i cytrynową skórką. I nieważne czy te Święta w grudniu czy w styczniu, nieważne w jakim języku mówią - wszędzie tam, gdzie blask Najjaśniejszego Pana cesarza Franciszka Józefa rozjaśniał mroki środkowoeuropejskiej zimy, ciasteczka pieką, chowają do pudełek i tłuką po łapach za podjadanie, gdy jeszcze nie czas. 

Dziś prawosławne Boże Narodzenie. Gdy wypytywałam serbskich znajomych o bożonarodzeniowe słodkości usłyszałam, że poza uštipkami serbskich słodyczy na Božić nie ma, wszystko jest niemieckie, ciasteczka i takie tam. W naddunajskiej Vojvodinie, jak w całych niegdysiejszych Austro-Węgrzech, ciasteczka i takie tam to rzecz jasna waniliowe rogaliczki, misie łapki i ciasteczka z Linzu, rum-kuglice, išleri czy breskvice również znajdują swoich miłośników, absolutnie obowiązkowe są jednak vanilice, maluteńkie, waniliowe kółeczka, przekładane morelami, łakocie na które każda rodzina ma babcin, starinski recept i nie bacząc na mody wypieka vanilice rok w rok jak i lat temu sto. 
Jak lat temu sto, czyli przede wszystkim na smalcu. Ileż to razy już powtórzyli: prave vanilice muszą być na smalcu! - nie zliczę. Przyjęłam do wiadomości i przemogłam się* wreszcie by upiec te prave  i niech już Im będzie: jest różnica. Ciasteczka pieczone na maśle są kruche, ciasteczka na smalcu rozpływają się w ustach, są zupełnie inne, czy lepsze - rzecz gustu. Osobiście tak samo lubię vanilice na maśle i vanilice na smalcu (a już najbardziej lubię vanilkové rohlíčky ale wpis o vanilicach to chyba nie miejsce na takie wyznania ;-)). Vanilice muszą być maleńkie i dość grube, wycina się je używając specjalnej wykrawaczki lub najbardziej tradycyjnej foremki, jaką znaleźć można pewnie w każdym domu czyli nakrętki z butelki po wódce. No i dżem, obowiązkowo morelowy, dobry, domowy dżem i mnóstwo czasu by setki tego drobiazgu owym dżemem przełożyć :-)

Vanilice - wedle przepisu z bloga Zaboravljene poslastice** (proporcje na ok. 70 podwójnych maleńkich ciasteczek):

125 g smalcu
125 g cukru
2 jajka
125 g mielonych orzechów (włoskich lub migdałów)
300 g mąki
+
3 łyżki dobrego morelowego dżemu
cukier puder wymieszany z cukrem z wanilią

Smalec (w temp. pokojowej) wymieszać z cukrem i jajkami na gładką masę. Dodać zmielone orzechy oraz mąkę, wyrobić miękkie ciasto (ilość mąki może być nieco mniejsza/większa niż 300 g, ciasto ma być gładkie i odchodzić od ręki pozostając zarazem bardzo miękkim). Schłodzić w lodówce, rozwałkować niezbyt cienko (min. 5 mm), kieliszkiem bądź nakrętką wycinać maleńkie kółka (2-3 cm), piec  ok.5 min. w 200'C, na blado-złoto. Jeszcze ciepłe przełożyć dżemem morelowym (można ułatwić sobie sprawę używając torebki/rękawa cukierniczego) i obtoczyć w cukrze z wanilią, odstawić na dzień-dwa by lekko nawilgły. Na Święta kiedy by nie były, na zimę, przepyszne!
 
* Nie mam obsesji na temat tłuszczu i nie uważam, że odrobina smalcu musi natychmiast wywołać incydent wieńcowy - zwyczajnie go jednak nie lubię.
** To najpiękniejszy serbski blog o kuchni jaki znam! Autorka, Maxivida piecze tytułowe zapomniane łakocie z zeszytu swojej babci Spomenki i prababci Ružy, przy każdym przepisie zamieszcza fotografie owego zeszytu, historie domowe, wspaniałości!

10 komentarzy:

Kamila pisze...

Śliczniutkie te maleństwa! Cudowne!

bielinka pisze...

Coś pięknego! Już za samą nazwę i pochodzenie lubię te ciasteczka :)

eMajdak pisze...

Oj Monia ja to nie mam cierpliwości do takich maleństw. Piękne są, ale wycinać, składać, przekładać, łączyć... jestem pewna że takich złożonych to by były maksymalnie ze 3 sztuki :)))

monika pisze...

Kamila > I smaczne, polecam! Nawet i na maśle :)

bielinka > też mnie ujmuje ta nazwa, nawet nazwa sugeruje że te ciasteczka to coś malutkiego i one takie własnie malutkie słodziutkie są :)))

eMajdak > A pierogi to lepisz :D Polcia, ja Ci napieke ciastek a Ty mi 3 pierogi, co Ty na to? :)))

Jswm pisze...

"lub najbardziej tradycyjnej foremki, jaką znaleźć można pewnie w każdym domu..." - tom się ubawiła ;))))

a ciasteczka śliczne!

Ania pisze...

U nas ванилице robi się w kształcie serca lub małego kwiatka i są naprawdę drobne ok. 1,5 cm. Pyszne i faktycznie wszyscy je lubią :)

Z tym smalcem to prawda spotkałam się już z kilkoma ciastkami, które robi się na smalcu... mi smakuje średnio. Wolę inne tłuszcze.

Pozdrawiam

monika pisze...

Jswm > Sama prawda ;) Smaczne Aniu też, polecam! :)))

Ania > serduszka muszą być jeszcze ładniejsze :) Ja sie spotykałam zawsze z tymi kółeczkami, maleństwami, choć nawet na blogu który linkuje są inne kształty.. Też nie jestem fanką smalcu, choć jeśli chodzi o tłuszcze to salcici na sadle biją IMO wszystko inne na łeb :D
Pozdrawiam serdecznie :)

Majana pisze...

Moni,jak ja lubię czytać Twoje posty!:)
Te ciasteczka i zdjęcia i te wszystkie ładne słowa.:)
Cudeńka Kochana.
A foremka urocza. Nigdy takiej nie widziałam.
Buziaki:*

buruuberii pisze...

O nie! Myslalam Monika, ze juz nei bede poznawac kolejnych druhu cukrovi, a tu sie jednak nie da. Boskie sa - pyciuskie i piekne! Nie opre sie... :*

PS. Takie specjalne foremki z "raczka" to chyba domena Bawarsko-Austracka, tam takie widzialam, rozne ksztalty, tu mamy malenkie koleczka ale bez raczki...
PS.2. Moje tegoroczne odkrycie to "Išlské dortíčky" (w Hercie jest lepszy przepis niz w Snadtnerce) dzieki temu wiem gdzie Franc Josef sie oswiadczyli Sisi :)))

monika pisze...

Majana > Madzia, a jak ja lubie jak Ty do mnie piszesz :))):* Foremka fajna, ale nakrętka też daje radę, sama używam ;)

buru > Basia, no to dopiero :))) Cieszę się, piecz piecz, latem sie nie będzie chciało!;)
PS. Te foremki w SCG chyba nawet bardziej popularne w większych rozmiarach, na pączki podobno :) A Islske dorticky, to są te isleri o których wspomniałam, dopiero w tym roku uświadomiłam sobie że to to samo :))):*