środa, 9 grudnia 2009

Świąteczne nadzienie do kruchych ciasteczek

Trochę jak mincemeat, ale jednak inaczej: bez tłuszczu, mniej słodko i bardziej korzennie - z charakterem :) No i z rumem zamiast brandy. Oj, moja cierpliwość znów wystawiona na próbę - nadzienie musi dojrzewać ok. 2 tygodni, a pachnie.. mmm.. ;)

300 g żurawiny
400 g jabłek obranych i pokrojonych w kostkę
50 ml wody
50 g cukru
350 g suszonych owoców i skórek owocowych (dałam skórkę pomarańczową, rodzynki i suszoną żurawinę)
120 ml rumu
przyprawy: 1 łyżeczka goździków, 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu, 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, po małej szczypcie imbiru i kardamonu (myślę, że odrobina pieprzu też nie byłaby od rzeczy)
Wodę podgrzać, rozpuścić w niej cukier, wrzucić żurawinę i jabłka, zagotować. Gotować do momentu aż owoce lekko się rozpadną i wchłoną płyn (ok. 20-25 min). Dodać suszone owoce i skórki owocowe, przyprawy, wymieszać i lekko przestudzić (poniżej 78'C). Wlać rum, dobrze wymieszać, przełożyć do ciepłych słoiczków, zamknąć szczelnie i odstawić na min. 2 tygodnie w chłodne miejsce.
Smacznego :)

11 komentarzy:

Bea pisze...

Bardzo mi sie podoba Moniko! A jesli jest mniej slodko i bardziej korzennie, to jeszcze bardziej ;)

Pozdrawiam!

ilka_86 pisze...

mniam:) myślę, że takie nadzienie sprawdzi się nie tylko do ciasteczek, ale i ciast, bułeczek a także można wykorzystać do naleśników czy deserków:) bardzo fajny pomysł:)

Ania pisze...

O! Widzę, że dużo rumu dałaś - to lubię! Z pewnością aromat jest fantastyczny!

buruuberii pisze...

Moniko, piekne zdjecie, cudne kolory! Strasznie podoba mi sie to nadzienie, juz wiem co zrobie za rok gdy bede miala problem co paczac zurawina :-) Pozdrowienia sle!

ewelajna pisze...

A ja je zrobiłam tylko, że z rubinowym porto i niestety tylko z suszona żurawiną:) I cieszy mnie smak- cu-do-wny...:)

Konsti pisze...

Czekanie na dojrzenie takiego nadzienia to rzeczywiscie proba charakteru:) Nigdy takiego nie przygotowywalam (tu w Pizie mam problem z kupieniem zurawiny), ale wyobrazam sobie, ze smakuje bosko.
Pozdrawiam.

monika pisze...

Beo > Cieszę się bardzo ! Tak tak, jest bardziej korzennie, zdecydowanie :)
Aniu > Owoce w alkoholu to coś co tygryski baaardzo lubią ;) ale w oryginalnych przepisach na mincemeat bywa jeszcze więcej :)
Basiu > Bardzo dziękuję! No właśnie miałam problem - co z nadmiarem żurawiny :D I wyszło to, a w przyszłym roku to chyba specjalnie na to nadzienie będę kupować żurawinę :)
Ewelino > Na pewno też jest świetne, porto z pewnością świetnie pasuje :)
Konsti > Na szczęście nie trzeba czekać pół roku albo i dłużej, jak na nalewki co niektóre (o swojej agrestówce, o dziwo, udało mi się zapomnieć, a już niedługo przyjdzie na nią czas :)) ) :-)
Pozdrwiam ciepło :)))

Anoushka pisze...

dlaczego ja tutaj nigdy wcześniej nie trafiłam?

Świetny przepis!
Mam suszoną żurawinę. Nada się?

Pozdrawiam :)

monika pisze...

Anoushka > Cieszę się, że trafiłaś :) Suszona się nada, pewnie, świeża puszcza sok, który ma taki fajny kolor, no i jest kwaskowa, ale i bez wyjdzie, dałabym może trochę więcej jabłek.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam:)))

buruuberii pisze...

Fajna ta Twoja odpowiedz, czyli mozna sie zarazic zurawina, az sie lekko boje :-)

monika pisze...

Oj można, można, posmakowała mi (i chyba nie tylko mi) w tym roku jak nic innego :D