środa, 26 maja 2010

Cacio e pepe

Był raz marynarz który
żywił się wyłącznie pieprzem.
Sypał pieprz do konfitury
i do zupy mlecznej.

Czuję, że dogadałabym się z marynarzem z Morskich opowieści.. Nie wyobrażam sobie swojej kuchni bez przypraw, a wśród moich ulubionych niekwestionowanym królem jest od kilku dobrych lat pieprz czarny, świeżo zmielony, bez dwóch zdań!
Mogę nie mieć soli, ale pieprz w młynku musi być zawsze - pasuje i do mięsa i do warzyw, w sałatkach owocowych obowiązkowy! Słodycze z pieprzem? Uwielbiam! Pierniki wszelkie, panpepato, czy choćby i fafernuchy mogłabym jeść przez okrągły rok (chociaż, jak wszystko, smakują lepiej, gdy pojawiają się tylko w określonych porach..). Sypał pieprz do konfitury - ja też! Polecam na przykład :-) Jedynie zupy mlecznej z pieprzem nie gotuję, ale to pewnie dlatego, że w ogóle nie gotuję zup mlecznych..
Staropolscy kucharze podobno bardzo cenili pieprz. Kuchni włoskiej natomiast nie cenili wcale.. Niech cię włoski bankiet potka! - złorzeczyli nasi praszczurowie* bądź zarzekali się: do włoskiej uczty na czczo nie usiędę! A ja usiędę, na czczo czy nie, z przyjemnością :-) Im bliżej do lata, tym częściej sięgam po niezastąpione Kulinaria Italia i podróżuję kulinarnie na Półwysep Apeniński. Ostatnio (z młynkiem pieprzu oczywiście) wybrałam się do Kampanii.. Wrażenia z podróży - pasta cacio e pepe, czyli makaron z serem i pieprzem, czyli typowo włoska pochwała prostoty to jest to! Świeżo mielony pieprz, świeżo utarty ser i makaron (świeży! - Gospodarna Narzeczona i Małgosia kusiły ostatnio makaronem własnej roboty - nieczęsto mi się chce go robić, ale tym razem zagniotłam - poezja..), jakaś prosta wiosenna surówka - czegóż chcieć więcej? :-)kilka garści makaronu
lub:
1 jajko i szczypta soli na 10 dag mąki - wielokrotność
ser (wg Kulinaria Italia - caciocavallo, pecorino będzie też w sam raz)
świeżo zmielony czarny pieprz (nie żałować!)
Makaron ugotować al dente lub: z jajek, soli i mąki zagnieść twarde, idealnie gładkie ciasto, odstawić na jakieś pół godziny. Rozwałkować cieniej lub grubiej (jak lubimy), zwinąć w rulon i pokroić. Opruszyć mąką, gotować 4-5 min. w osolonym wrzątku, można z łyżką oliwy. Na talerzu posypać startym serem, rozprowadzić ser odrobiną wody z gotowania makaronu lub pozwolić mu topić się na gorącym makaronie, posypać świeżo zmielonym pieprzem.
Smacznego!
*Uwielbiam to słowo :D

P.S. dla Mamy: Mamuś, wiem że cacio e pepe to nie jest coś, co lubisz najbardziej ;-), więc dla Ciebie, z okazji Dnia Matki - kwiatki, uściski i najlepsze życzenia :-)))

15 komentarzy:

asieja pisze...

te wstążki makaronu nieidealnie rozłożone na talerzu.. pysznie.

margot pisze...

Monika , jak ja lubię do Ciebie wpaść , na takie fajowe zdjęcia popatrzeć , fajny przepis podpatrzyć i jeszcze czego fajniutkiego poczytać

p.s ja pieprz lubię ,ale sól uwielbiam tzn nie solę jakoś tak mocno,ale mam ich kilka albo więcej rodzajów
p.s2 cukrów i innych słodzików( nie chodzi mi o sztuczne)tez mam sporo rodzajów

ewelajna pisze...

Moniko, ja chyba komentuję u Ciebie pierwszy raz...
Podoba mi się Twoje podejście do słowa:)i już bym chciała mieć te "Kulinaria..."...!
Poza tym tak subtelnie, ale zachęcająco. A taki makaron to superszybka i smaczna sprawa. Ja ostatnio mam uwielbiłam pieprz Kamis "młoteczkowy" Jeśli próbowałaś to wiesz czym się zachwycam:)
Pozdrawiam najpiękniej:)
e.

lashqueen pisze...

Mniam :) W oryginale jest pecorino, bo to kuchnia rzymska. Pozdrawiam!

Just My pisze...

cudowne są te wstążki! z gęstym sosem czosnkowym zjadłabym je najchętniej :)

zemfiroczka pisze...

O ja pieprzę! PO pierwsze, chodzi za mną taki obiad, po drugie szacun za własne kluchy. Och Moni! :)

monika pisze...

asieja > no makaron to akurat zawsze wrzucam jak leci, nieidealnie bardzo, racja :D
margot > a jak ja lubię wpadać do Ciebie! :-)
P.S. Wiesz, ja też z tym pieprzem nie przesadzam, ale lubię :-) Solę też, najbardziej taką szarą sól lubię, grubszą.
P.S.2. A od cukrów to specjalistką jest moja Mama, zbiera różne, ale mam wrażenie dla celów raczej dekoracyjnych ;-) Ja słodzę rzadko, ale trzcinowy to mogę i sam jeść, w kostkach, jak cukierki :D
ewelajna > witaj, miło Cię tu gościć :-))) Kulinaria polecam, jeśli lubisz książki gdzie oprócz przepisu jest dużo do czytania to nawet bardzo polecam! A zachęcić to chciałam bardzo, pyszny jest taki makaron i szybki rzeczywiście :) Pieprzu młotkowanego nie znam, nawet chyba nie widziałam, rozejrzę się przy najbliższej okazji (on jakoś rozdrobniony jest?) :))) Pozdrawiam i ja :-)))
lashqueen > o proszę, czyli Kulinaria jednak trochę kłamią?Piszą, że z Kampanii.. Może (pewnie tak..) trochę się przenikają te kuchnie, zwłaszcza w takich graniczących ze sobą regionach :)
Just My > sos czosnkowy to też wielce zachęcająca opcja! :-)))
Oczko > Och Oczko! :)To w czym problem - do garów albo w paciąg i do mnie - nawet Ci świeże kluchy mogę zagnieść ;-) Te kluchy to sama wiesz - łatwe, tylko rzadko się chce ..
Pozdrawiam ciepło wszystkich :-)))

Anoushka pisze...

proste. najprostsze.
dobre. najlepsze!
hmmm... a do obiadu jeszcze 2 godziny :)

monika pisze...

Anousha, w dwie godziny to i deser do tego zdążysz zrobić ;) Najprostsze najlepsze - racja!
:-)))

buruuberii pisze...

O no Oczko to ujelo najlepiej - pieprzymy i to zdrowo :) Monika, czesto w Twych wpisach odnajduje siebie, aczkolwiek z lekkim piorem ktore by sie czasem chcialo miec, a smaki to mamy ewidentnie takie same - choc wiesz, czuje ze kiedys ugotujesz arroz con leche z pieprzem ;-))
Piekny makaron, jakiz on dokladnie pociety!

grazyna pisze...

Jakie to proste i pyszne :)

monika pisze...

Basia, no Tobie to akurat lekkiego pióra nie brak :) A co do podobnych smaków to się zgadzam, oj tak, co bym nie zrobiła z Twoich przepisów to jest pyyycha! :-)))
Aż wyguglałam cóż to takiego ten arroz con leche i hmm.. no nie wiem :D Skórka cytrynowa brzmi obiecująco ale to mleko.. ;)
grazyna, no :) I proste i pyszne! I jeszcze szybko się robi :)))

zemfiroczka pisze...

No nie chce się, to fakt. Ale w ciapong to już prędzej by się zachciało, hehe ;)

monika pisze...

Dobrze gada Oczko, teraz jeszcze przekuć chęć w czyn, o! ;)

Kasinka pisze...

Fajny przepis, a ostatnio tak myślałam nad świętami wielkanocnymi w kontekście babek, czy babuś jak ja to mówię.