niedziela, 2 maja 2010

Bułka.. z miodem

Dzięki lekturze Kultury materialnej Słowian wiem, że (dawno, dawno temu) bułeczki na miodzie prawdopodobnie nieźle sprawdziłyby się w roli pieczywa wróżebnego lub ofiarnego lub w inny sposób obrzędowego - a to ze względu na miód i mak - produkty szczególnie lubiane przez słowiańskie zaświaty. Nie wiem jednak, jak owe zaświaty odniosłyby się do sezamu, który również lubię do tych bułek dodawać (choć właściwie, czy do tak pysznych bułeczek, można odnosić się inaczej niż absolutnie pozytywnie? :-) ).. Nie wiem, ale to właściwie nieistotne - obrzędowe czy nie , bułki na miodzie są prze-smaczne i fakt ten wystarcza mi aby z przyjemnością je piec :-)
Przepis pochodzi stąd, od siebie dodaję ziarenka do posypania i dodatkowe żółtko, czasem ciut więcej mleka (dzięki temu są wilgotniejsze), więcej miodu. Piekę zazwyczaj, jak w przepisie, z mąki chlebowej, bywa że dodaję też trochę pełnoziarnistej (w proporcjach mniej więcej 2:1). Bułeczki są naprawdę fantastyczne, najlepsze z samym masłem, ale sprawdzą się i z domową konfiturą i.. z miodem, a jakże :-)
A żeby pozostać w temacie słowiańskim - połączenie miodu i maku w dawnych wierzeniach symbolizowało zgodę - mam nieodparte wrażenie, że pyszne, aromatyczne, miodowe bułeczki z makową posypką też mogą załagodzić niejeden konflikt (przynajmniej w skali mikro, czyli domowej :-)), pomóc w przełamywaniu międzyludzkich lodów - któż bowiem oprze się ciepłu drożdżowej bułeczki, w której pieczenie wkładamy, oprócz miodu, dużo serca? :-)

30 dag mąki pszennej chlebowej
1/2 - 2/3 łyżeczki soli
1 dag drożdży
1 jajko + 1 żółtko + mleka tyle by całość stanowiła 200 ml
5 dag miodu (lub troszkę więcej)
3 dag masła
Zrobić rozczyn, mąkę połączyć z solą. Masło rozpuścić, jeżeli miód mamy scukrzony, spokojnie można go podgrzać razem z masłem - lekko ostudzić, dodać do jajek i mleka, wymieszać. Wszystkie składniki połączyć, wyrobić dobrze delikatne, lekkie ciasto, odstawić do podwojenia objętości (ok. 1,5h). Odgazować, jeszcze raz krótko wyrobić, podzielić na 8 części, uformować bułeczki, odstawić do ponownego wyrośnięcia (ok. 40-50 min). Bułeczki posmarować żółtkiem, posypać makiem, sezamem, piec w 200'C do zarumienienia (ok. 15-17 min.). Smacznego!

15 komentarzy:

cooking Marta pisze...

A ja właśnie przed śniadaniem, powinni tego zabronić! cudowne bułki, od dawna szukałam takiego przepisu, bułeczki wyglądają tak smakowicie, mniam! :)

asieja pisze...

piekłam miodowe bułeczki raz. inne, ale pyszne.
to zdjęcie pierwsze.. lubię.

majka pisze...

Takie buleczki to miod na serce :)) Wygladaja rewelacyjnie. Zapisuje do mojego kajeciku :))

Pozdarwiam!

Paula pisze...

prostota ma coś w sobie niezwykłego :)

kasiaaaa24 pisze...

Piękne zdjęcia i wspaniałe bułeczki :) Muszą byc przepyszne. Pozdrawiam :)

Konsti pisze...

Bardzo apetyczne buly, sliczne fotki!
Pozdrawiam.

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Musze w końcu wrócić do pieczenia bułeczek. Twój wpis i piękne zdjęcia nie dają mi wyboru:) Ostatnio z braku czasu domowe pieczywo rzadko trafia na stół.
Pozdrawiam serdecznie:)

monika pisze...

cooking Marta > jak szukałaś, to się tym bardziej cieszę , że go podałam :-) Bułeczki są naprawdę fajne i zapomniałam w notce dopisać,że wyjątkowo długo świeże jak na drożdżowe :-)
asiejka > jestem bardzo ciekawa Twoich bułeczek? Dziękuję :*
majka > super, cieszę się bardzo i mam nadzieję że Ci posmakują (a co tam - nie może być inaczej :-))
Paula > bardzo często to powtarzam :)))
kasiaaa24 > są, ja Ci to mówię :-) Upiecz koniecznie, jeśli tylko lubisz miodek :-)
Konsti > dziękuję ślicznie :-)))
Anna-Maria > o, to cieszę się bardzo :-) Czasu trochę na nie potrzeba, ale warto naprawdę :)
Pozdrawiam Wszystkich ciepło :-)))

zemfiroczka pisze...

A wiesz Mona? - one to będą dobre na nasze kumowskie obrzędy wychylania z gąsiorka ;)

monika pisze...

Oczku, chętnie podrzucę, nawet zaraz, może się Kumy obrzędowo zbiorą? :-)))

Polka pisze...

Zawsze jak do Ciebie zaglądam Moniko to czuję się kulinarnie niedoedukowana :)))) Pewnie nie ma takiego słowa ale co tam :)
Ty i Basia jak napiszecie post to człowiek aż buzię otwiera i chciałby więcej i chciałby jeszcze :)

:*

monika pisze...

Pola, no proszę Cię, bo mi będzie głupio że się wymądrzam .. :D Edukuję to ja się między innymi u Ciebie, o :)))
:*

Polka pisze...

Taaa jasne! :) Jak mozesz sie od mnie uczyc jak ja jestem szczyl i malo wiem :D

Bea pisze...

Zaswiaty powiadasz... ciekawe :) I ja dzis wiec dowiedzialam sie czegos nowego :)
A buleczki wygladaja bosssko! Idealne na weekendowe sniadanie ;)

Pozdrawiam!

monika pisze...

Polka > no to pojechałaś Pola :D Ale żeby było konkretnie to powiem, że żurek wg Twojego przepisu zrobił furorę w Wielkanoc! :-)))
Bea > No tak sobie myślę, chociaż oblatana w tych tematach znajoma podpowiedziała niedawno że to dopiero od ok. XI w. mogło tak być, bo wcześniej nie kwasili ciasta - to może i ja tu uściślę :D
A co do bułeczek to masz rację - na śniadanie w sam raz :)
Uściski przesyłam :-)))