poniedziałek, 21 listopada 2011

Marcipánové oříšky

Czy można już myśleć o Świętach? Czy można już myśleć o vánočních cukroví? Mi sie Monika wydaje, ze "prava"ceska hospodyne moze przygotowywac sie do cukrovi już w lipcu :D - napisała mi Basia, rozwiewając tym samym wszelkie wątpliwości dotyczące tego, czy można pisać o orzeszkach z marcepana, nim jeszcze rozpocznie się adwent :-) Zważywszy na fakt, iż tegoroczny lipiec w rzeczy samej przypominał bardziej listopad niż lipiec, lipcopad to był, ot co - tak, zdecydowanie można już pisać o cukroví!

A zresztą to chyba właśnie w lipcu, nad rzeką Wieprz, Basia pochwaliła się pewną foremką mającą kształt orzecha przedzielonego na pół, śliczną drewnianą foremką na wówczas jeszcze nie-wiadomo-co. Nad tą samą rzeką wertowałyśmy pewną starą księgę*, w której to księdze, na stronie 134 czytamy co następuje: tę samą masę marcypanową (...) włożyć w formę z drzewa gruszkowego, mającą formę orzecha, przedzielonego na pół..

Gdy w listopadzie, tym razem już tym prawdziwym (choć pogoda niespecjalnie różniła się od lipcowej), odwiedziłam Basię i Łukasza w Pradze, temat marcepanowych orzeszków powrócił, a to za sprawą wycieczki na Hrad Křivoklát', wycieczki przez lasy złocisto-czerwone, wycieczki na zamek, na którym rezyduje pan František Slavik. Pan Slavík, a raczej jak się zdaje jego zięć (rozwikłanie koligacji rodzinnych państwa Slavíków zajęło nam dłuższą chwilę, podobno zdecydowanie dłuższą niż rozmowa z samym Panem Slavikiem, a i tak chyba jeszcze nie do końca wiemy, kto jest kim) na zamku w Křivoklátě ma mały sklepik, w którym sprzedaje tradycyjne drewniane formy na czeskie vytlačované perníčky, t'ukátka i - a jakże - foremki w kształcie orzeszków! W połówkę skořápkovou dajemy ciemną masę, w jadérkovou - jasną, łączymy marmoladą i już - powiedział Pan Slavik a my już chyba wtedy wiedzieliśmy, co będziemy robić wieczorem. Basiu, Łukaszu - jeszcze raz dziękuję Wam ogromnie za przemiły czas! :-)
Przepis na marcepan znajduje się w każdej szanującej się klasycznej książce kucharskiej, czy to czeskiej, czy to polskiej - w Pradze zrobiliśmy orzeszki wg przepisu M. J. Sandtnerové, podobny jest u wspomnianej Makarewiczowej, u Ćwierciakiewiczowej, u Kejřové - w końcu żadna to filozofia - migdały+cukier, ewentualnie białko/sok z cytryny/cokolwiek** - cóż to za gospodyni co nie robi marcypanów? :-)
Gdyby nie śliczna foremka z orzechowego drewna, pewnie nigdy nie chciałoby mi się próbować swych sił w byciu dobrą gospodynią, a powiem z ręką na sercu - warto! Domowy marcepan jest o niebo smaczniejszy, bardziej aromatyczny od jakiegokolwiek gotowego, to zresztą żadne odkrycie, marcepan orzechowy - to odkrycie tegorocznego sezonu na cukroví*** :-)

Nepečené oříšky - na podstawie kilku klasycznych przepisów:

marcepan orzechowy:

200 g mielonych orzechów włoskich/pekanów
200 g cukru pudru
1 białko
kilka kropli rumu

marcepan migdałowy:

200 g migdałów
7 gorzkich migdałów (ew. kapka amaretto)
200 g cukru pudru
1 białko

Orzechy/migdały zmielić, wraz cukrem, białkiem i ewentualnymi dodatkami ucierać w makutrze aż do uzyskania suchej (a można też zagnieść ciasto w ręku), marcepanowej masy. Z gotowego marcepana odrywać niewielkie kawałki, formować w wysypanej cukrem pudrem foremce w kształcie orzecha włoskiego (bądź po prostu toczyć w ręku kulki), odkładać do obsuszenia. Pyszne i śliczne :-)*R. Makarewiczowa, Praktyczne przepisy ciast drożdżowych, tortów, ciastek..
**Wertując internet w poszukiwaniu marcypanów trafiłam na kilka współczesnych przepisów nakazujących dodawać do migdałów i cukru wcale nie małe ilości syropu kukurydzianego/golden syrupu - aż chciałoby się rzec: z armatą na mrówki.. Do wyrobu marcepana wystarczą orzechy i cukier (zajrzyjcie do Basi - pisze dziś też o marcepanie :)), wszelkie płynne/lepkie dodatki mają na celu tylko ułatwienie ucierania na samym początku (ew. nadanie aromatu), naprawdę nie potrzeba dodatkowych lepiszczy i dosładzaczy - zaufajmy tradycji.. :-)
***Rozpoczętego nb tego samego dnia vanilkovymi rohlickami :-)

22 komentarze:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Monika! Podziwiam, zachwycam się i oczu oderwać nie mogę - jak zawsze! Coś wspaniałego!
I to piszę ja, która nie znosi marcepanu i właśnie zaczyna wpisać Twoje przepisy na listę tegorocznych "must-do" smakołyków!
Tylko skąd ja taką foremkę wezmę?!
Uściski!

buruuberii pisze...

Moni, juz zadrazalm jak zapytalas rano o cytaty, a tu prosze - wszystkie cenzuralne :)))
Ty to slusznie napisalas - pogoda w listopadzie nei rozniala sie od tej w lipcu, eh!
To ten pan mowil o tym marcepanie - o zlepianiu 2 czesci, ja myslalam ze to wygezebalam na tej stronei z "niesmacznym" zdjeciem :D
Wogole to ciesze sie ze bylas, pewnei bysmy sie tak sami szybko na krivoklat nie wybrali... Marcypanowe usciski!
PS. Anna, z Krivoklatu :-)

Majana pisze...

Orzechowy, migdałowy, no bosko,bosko Moniś! :)
Kurczę babki zachęciłyście mnie Waszymi wpisami do spróbowania takiego marcepanu. A marcepan to u mnie wszyscy kochają!:)

margot pisze...

noooo teraz to mnie normalnie zazdrość ściska w dołku ( tak mi się napisało ,ale nie wiem jak zazdrość może być w dołku:D),że razem sobie tak lepiłyście ,aaaa i jeszcze razem macałyście takie foremki z gruszkowego drewna:)))
Marcepany nie przeczę bardzo mnie kręcą ,a że mam unikaty czyli gorzkie migdały to zrobię , ale w dołku trochę jeszcze będzie kręcić przez te cytaty, przez wspólne dotykanie takiej foremki , będzie
Choć ja mam coś takiego co dołek i zazdrość przepędzi , oj mam i to dzięki obu Pań*

ewelajna pisze...

Oj, to ja się cieszę, Moniu, że Ty taka gospodyni jesteś co to za marycypany się wzięła:), bo inaczej takich cudów by nie było:)
Te Wasze foremki niezwykłe...:)
Uścisków moc, Moniko Droga!!!!

monika pisze...

Kucharnia, Anna-Maria > Ania, a wiesz że ja fanką marcepana też nie byłam? Lubię ale nie szaleję, tzn teraz już szaleję :D
Ściskam również :)
PS. Vide PS Basi ;)

buru > Basia, no wiesz, cenzura musi być :D Pan Slavik na 200%, pamiętam jak mówił o tej marmoladzie (tzn nie wiem czy o marmoladzie ale o zlepianiu jaderka i skarzapki na pewno:)) Basia, ja też się strasznie cieszę, zresztą to wiesz :* I polecam się na przyszłość ;) Buziak duży marcypanowy a jakże :)))

Majana > Oj, Madziu, jak już kochają, to dla tego stracą głowę :):*

margot > Alcia kochana, to Ty już wiesz skąd to "coś" się wzięło :))) Choć wersja z muzeum chyba ciekawsza :D Alcia, a jakbyś Ty tak na południe dotrzeć zechciała, do Krakowa na ten przykład, to byśmy i Basię do tego Krakowa wyciągnęły i wtedy zazdrość niepotrzebna, mogłybyśmy se razem cosik fajnego pomacać (i pocytować też), a? ;)

ewelajna > wiesz, ale potrzebowałam specjalnego bodźca, inaczej bym nadal myślałam że to niewiadomoco :D Ściskam Cię również Ew :)

ewelajna pisze...

Ale... ja Cię ściskam mocniej:*:*:*

margot pisze...

Monika ty mnie nie kuś tm macaniem i po cytowaniem i jeszcze fajną kranówką i targiem z chlebem świętojańskim bo skusisz :D

monika pisze...

ewelajna > I cóż ja mogę na to? :) Odwzajemnić chyba :))):*

margot > Alcia, kuszę kuszę, oj jak kuszę, absolutnie serio, na 1000%, Basia, szybko pomóż kusić Alę! :)))

An-na pisze...

Piękne, piękne, piękne! Marcepan uważałam kiedyś za niejadalny - a teraz ... mniam :)

Gosia pisze...

alez extra ta foremeczka i marcepan tez bardzo dekoracyjny dzieki temu.Wspolnego marcepanowania zazdroszcze,orzechowym mnie zaskoczylyscie i zaciekawilyscie.....gorzkie migdaly spotyla sie tu czasem w dobrych sklepach,moze i ja powinnam sie skusisc i nawet bez foremki tak uroczej go zrobic....
Pozdrawiam cieplutko :)

Jswm pisze...

ale piękna foremka!
hm, mówisz, że na zamku?
trzeba będzie na ten zamek pojechac :))

atina pisze...

I u Ciebie te cudowne foremeczki i marcepanki :) Jejku, dobrze, że nie wiem , gdzie mieszkasz, bo jeszcze dzisiaj zrobiłabym nalot na te orzechowe marcepanki;) Pysznie wyglądają i wiem , że bardzo by mi smakowały :) Pyszności :)

magda pisze...

jesteście dziewczyny wielkie z tymi ciasteczkami przepisami! i jeszcze te czeskie opowieści- cudnie:)
pozdrawiam!

monika pisze...

An-na > Ania, ja też nie przepadałam za marcepanem, a teraz - przepadłam :)))

Gosia > Dzięki Gosia za miłe słowa! Koniecznie zrób ten marcepan, zwłaszcza jeśli masz dostęp do migdałów, jest przepyszny :) Gosiu, a czy ja bym mogła odezwać się do Ciebie w pewnej około-marcepanowej sprawie? :) Pozdrawiam ciepło również :)

Jswm > Na zamku Ania, polecam bardzo, chyba nawet właśnie jesienią! Jakby co to jest też drugi pan Slavik, też siedzi na zamku, na Moravie dla odmiany :)

atina > Anitka, jeśli dobrze pamiętam co mówiła Majanka to mieszkamy całkiem blisko siebie :) I mam jeszcze kilka orzechów ;)

Magda > Haha, "wielkie" to tu jest bardzo metafora :) Ale jakże miła! :)))
Dzięki Magda za taki miły komentarz, serce rośnie normalnie gdy się czyta takie słowa :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

No nieeee, te foremki są obłedne! Zwłaszcza połówka orzecha włoskiego :)

atina pisze...

no Moniczko kusisz, kusisz :) A poważnie , aż tak blisko?;) Strasznie jestem teraz ciekawa jak bardzo ;)

monika pisze...

Ania Włodarczyk > A która połówka Ania? :) (wiem, wiem, skorupka skorupki nie przypomina.. B. ma śliczną skorupkę za to :)) Serdeczności Ania! :*

atina > Czy "aż tak" to Anitka nie wiem, ale miasto podobno to samo :) Pisać mejl? :)))

atina pisze...

Pisać , pisać :D atina_bc@gazeta.pl :D

Russkaya pisze...

Jaka świetna foremka!!! Ach, szkoda, że nie wierzę już w św. Mikołaja bo pewnie już bym list napisała :D

monika pisze...

Russkaya, nie mogę znaleźć do Ciebie mejla - z tego co wiem to Basia (buruuberii) organizuje właśnie większe zamówienie foremkowe, może jeszcze jest czas? :)

karoLina pisze...

O, Monia, ja ten wpis chyba naprawdę przegapiłam, może i lepiej, ale teraz już co się stało to się nie odstanie i ja Ci strasznie takiej foremki zazdroszczę. Przyznam się, że marcepan to kupuję, robić mi się nie chce, ale jest naprawdę dobry, żadna tam przemysłowa masa marcepanowa. Ale jednak weszłaś mi na ambicję, eh.