poniedziałek, 8 lutego 2010

Suflet z łososia

Kiedy po raz pierwszy piekłam suflet nie wiedziałam, że to taka "wymagająca" potrawa.. Nie obchodziłam się z nim jak z (nomen omen) jajkiem, nie zapewniłam braku przeciągów, co więcej - podczas pieczenia wiele razy otwierałam jak szeroko piekarnik i zbierałam suflet z dolnej półki, bo rósł jak szalony i uciekał z foremek.. No i wyszedł - wyrósł jak marzenie i nie opadł :D Nie namawiam w żadnym razie do ignorowania wskazówek przy przepisach (wręcz przeciwnie - sama zazwyczaj trzymam się ich w miarę możliwości i zdrowego rozsądku), przyznam jednak, że byłam zdrowo zaskoczona, kiedy w końcu trafiłam na dokładną instrukcję pieczenia .. ;)
No więc dzisiaj suflet - z łososiem i dużą ilością koperku - bardzo delikatny, więc proponuję do niego jakąś nienarzucającą się, nienachalną, że zacytuję mojego ulubieńca Andrzeja Poniedzielskiego, surówkę - zielenina z vinegretem i zielonymi oliwkami będzie w sam raz. Polecam serdecznie!

ok. 30 dkg łososia (wyfiletowanego)
3 łyżki masła
3 łyżki mąki
3/4 szkl. mleka
4 jajka
1 łyżeczka musztardy
1 łyżeczka przecieru pomidorowego/koncentratu
1 łyżka posiekanego kopru (dałam duuużo więcej)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, litek laurowy
1/2 cebuli
Mleko zagotować z zielem, listkiem laurowym i gałką, włoąyć łososia, gotować ok. 5 min. Przygotować beszamel: z masła i mąki zrobić zasmażkę, rozprowadzić mlekiem z gotowania łososia. Żółtka utrzeć z przecierem i musztardą, dodać beszamel, stopniowo dodawać łososia - dobrze zmiksować, przyprawić. Białka ubić na sztywną pianę, delikatnie ale dokładnie połączyć z masą łososiową. Gotową masę nałożyć do natłuszczonych i wysypanych mąką ramekinów, piec ok. 35 min. w 170'C.
Smacznego!*Sufleta płaskiego jak lotnisko upiec nie potrafię.. Ale taki chyba też ma swój urok ;)
*Przepis pochodzi z Kuchni Agaty.

9 komentarzy:

Polka pisze...

Moniko :) Wpraszam się na taki koperkowy z łososiem. Nie muszę dostać całej porcji może być jeno pół, ćwierć... jedna łyżeczka choćby :)))

Agata pisze...

Ale fajnie Ci wyszedł! Pięknie wyrośnięty i na pewno pyszny! Pozdtrawiam!

buruuberii pisze...

Ooo, mslalam, ze bedzie chleb, a tu prosze suflet wyrosniety - nie pokazuje Lukaszowi, bo mnie zabije - obiecjujemy sobie suflet od lat, a ja ciagle sie wymiguje brakiem poprawnego naszynia... Tez widze filetowalas :-)

Ania vel Vespertine pisze...

Oooo, jaki śliczny! Suflet pierwsza klasa :) MIałam kiedyś takie kokilki, ale w jednej z przeprowazek przepadły...

monika pisze...

Polko > Ależ proszę, zapraszam, upiekę Ci caluśkie cztery (tyle mam foremek ;) )
Agata > Dziękuję pięknie :) no pyszny jest, ale to akurat dzięki Twojemu Agatko przepisowi ;) Dzięki wielkie:)))
buruuberii > no widzisz, chleb by był, gdyby słonko choć trochę zechciało zaświecić, a zdjęć przy żarówce to Wam oszczędzę ;) Nie wymiguj się Basia od pieczenia, zrób koniecznie jak tylko dorwiesz foremki, świetny jest naprawdę :)) Swoją drogą to myślałam o pieczeniu w większym naczyniu (mam tylko 4 foremki), ale chyba dzielenie sufleta to nie najszczęśliwszy pomysł..
Ania > Dziękuję ślicznie :))) Fajne są te kokilki, kiedyś (wyjątkowo ;) ) twierdziłam, że to akurat to mi nie jest do niczego potrzebne, ale jak już je dostałam to używam bardzo często ;)
Pozdrowienia cieplutkie mimo tej (nadal..) zimy ślę :)))

arek pisze...

Bardzo ladny Twoj suflecik:)
A wiesz co, z tymi przeciagami i nie otwieraniem piekarnika to przesady sa:D wszystko zalezy od konsystencji ciasta/beszamelu:) odpowiednie proporcje dzialaja cuda i powstrzymuja zle moce hehe
A zeby zrobic plaski po nalozeniu zbierz nadmiar nozem, ale ta wersja wydaje mi sie ciekawsza:)
Pozdr

monika pisze...

Dzięki Arku :) I witaj! No ja tak myślę, że to przesądy ;) 'Złe moce' jak widać do łosia nie mają dostępu:)
Z tym nożem będę musiała spróbować, taki też jest fajny, ale po prostu jak się uprę, że się czegoś nauczę no to muszę i już, nie ma mocnych :D a potem mogę już piec takich kosmitów.
Pozdrawiam serdecznie :)

zemfiroczka pisze...

Może trafił Ci się szczególnie łaskawy i bezchimeryczny ;) Nawet się nie dziwię - wszak z łosiem ;)))

monika pisze...

No ja też myślę, że to zasługa tego łosia :)