środa, 7 kwietnia 2010

Babka drożdżowa Neli

Święta, święta i po świętach.. ale na babę drożdżową czas jest zawsze!

Petynetowe (muślinowe), parzone, łokciowe, koronkowe, szafranowe, chlebowe, żółtkowe, ponczowe, migdałowe, rodzynkowe, warszawskie, prawdziwie polskie, podolskie*, ukraińskie, wołyńskie, piankowe - wszystkie te baby ma w repertuarze Kucharka litewska czyli Wincenta Zawadzka, która udziela również licznych, praktycznych porad - co zrobić, by owe kulinarne wizytówki każdej gospodyni, stanowiły prawdziwy powód do dumy. I tak: mąka ma być czysta pszenna, możliwie najlepsza, bez domieszki mąki grochowej, kukurydzowej lub ze zwyczajnej przerosłej pszenicy (mąkę taką chyba tylko na zacierkę używać można), żółtka używane do pieczenia powinny być bez zarodków oraz mocno rozbite i przecedzone przez sito, a potem ubijane w bójce do bicia masła lub w makotrze i - najważniejsze - ponieważ w ogólności bardzo wiele zależy od doskonałego wyrobienia ciasta - ciasto powinno być po każdym domieszaniu jakiej przyprawy wybijane przez pół godziny, co zabierze dwie lub trzy godziny czasu stosownie do rozmaitości i ilości wkładanych przypraw. Po upieczeniu babie należy się największa uwaga i delikatność - uważać trzeba by jej oby nie potrącić, nie wstrząsnąć, nie narazić na przeciąg - w przeciwnym razie może opaść (często studzono baby na pierzynach i poduchach, turlając je delikatnie i kołysząc, by nie przyleżały żadnego boku). Receptów kucharka litewska podaje również wiele, dodać warto, że w większości z nich żółtka liczy się nie na sztuki, lecz na.. szklanki lub litry - jeśli sztuki to minimum kopa (na wcale nie tak duże ilości mąki - ok. 1-1,5 kg)..

Babka, którą upiekłam na te Święta, zawiera żółtek tylko 10 (niecałe 3/4 szklanki.. :D), ale jest absolutnie fantastyczna - puszysta, lekka, a zarazem wilgotna - prawdziwa świąteczna baba! Do tej pory za drożdżowe idealne uważałam moje "rodowe" ;) (lekko przeze mnie zmodyfikowane), teraz już wiem, że to moje, nieco cięższe i bardziej mokre jest idealnym ciastem na codzienne placki lub bułki, a buła Neli, bo o niej mowa - to idealne ciasto drożdżowe świąteczne!
Przepis podała niedawno Basia, jakiś czas wcześniej Anoushka, powtarzam go również ja, bo warto - to prawdziwe kulinarne odkrycie - zapraszam :-)Zaczyn:
125 ml ciepłej wody
40 g drożdży (tak jak dziewczyny dałam trochę mniej, ok. 30 g)
1 łyżka cukru
Ciasto:
570 g mąki wysokoglutenowej (typ 550 jest w sam raz)
375 ml ciepłego mleka
200 g cukru
125 g miękkiego masła
200 g rodzynek macerowanych w rumie (przez min. 5 dni)
10 żółtek
laska wanilii
szczypta soli
Lukier (ilości na wyczucie..):
cukier puder
rum
sok z cytryny
Przygotować zaczyn - drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać wodę, zaczekać aż zacznie się burzyć.
W dużej misce wymieszać połowę mąki, sól i ciepłe (na palec) mleko. Wlać zaczyn - wymieszać. Dodać cukier, żółtka, masło, wanilię (ziarenka) i pozostałą mąkę - znów wymieszać. Wyrobić dokładnie (ciasto jest bardzo rzadkie i lejące, nie da się wyrobić ręką - najlepiej wyrabiać łyżką albo wałkiem od makutry - ok. 20 min. - dobre zamiast siłowni, basenu itp :)) aż ciasto stanie się gładkie i lśniące. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia - ciasto ma podwoić objętość (u mnie zajęło to ok. 1,5 h - przykryłam kocem). Odsączyć i osuszyć rodzynki, formy wysmarować masłem i wysypać mąką. Do wyrośniętego ciasta dodać 3/4 rodzynków, wymieszać i przełożyć ciasto do foremek (do ok. 1/3 wysokości, nie więcej). Odstawić do ponownego wyrośnięcia (ciasto powinno prawie całkowicie wypełnić foremki - w piekarniku jeszcze trochę podrośnie). Piec na mocno złoty kolor w 175'C (30-35 min). Po ostudzeniu polukrować, udekorować rodzynkami.
Smacznego!
*bardzo wysokie - niejedna czasem w piecu tak urośnie, że się spory potem prowadzi, czy babę rozkroić, czy piec rozwalić, aby babę z niego wydobyć.. (L. Potocki)

19 komentarzy:

Polka pisze...

Monika przepiękne! Ja za idealne uważam swoje drożdżowe, ale nie będę taka i sprawdzę tą babkę Neli :) Niech ma Dziewczynina :)
Tak sobie siedzę i ślę cv... i przydałby mi się kawałek Twojej baby. Malutki. Mniejszy nawet niż ten na talerzyku...

Uściski :*

cooking Marta pisze...

Taka babeczka z lukrem, mniam, z pewnoscia wyprobuje :)

margot pisze...

ja ale udane babeczki , ho ho

poswix pisze...

Jakie ładne babki! Te rodzynki... Cudowne.. :-)

Magdalena pisze...

Gratuluje. Wyszly pieknie!

monika pisze...

Pola > Dziękuję :))) Sprawdź tę babę Neli koniecznie, na bułki tego ciasta to ja nie widzę w ogóle, ale jako baba jest fantastyczne :)
Serniczek może być? Babka już się skończyła, ale sernik mam więc podsyłam wirtualnie kawałeczek :):*
cooking marta > polecam serdecznie :)
margot > dziękuję pięknie :)))
poswix > wiesz, te rodzynki.. masz rację! bez rodzynek w rumie to nie byłoby już to :)))
Magdalena > dziękuję :) nieskromnie powiem, że dumna byłam z tych babek, w ogóle uwielbiam piec drożdżowe ;)
Pozdrawiam ciepło :)))

zemfiroczka pisze...

Ale ładnie Ci wyszły! A nasza frustratka powiedziała nam basta!

Przypomniało mi się z opowieści, a propos kołysania w poduchach ---> drożdżowe nie lubi kłótni, bo wtedy... od trzaskania drzwiami robi się przeciąg ;)

ładne zdjęcia, Moni :)

Tilianara pisze...

Ale zdjęcia! Ale baby ... co ja piszę Baby! Wspaniałe Ci wyszły ... a nam nie, no i nie wiem co jej nie pasowało, bo ani przeciągów, ani kłótni - kapryśna nasza baba była, więc poproszę kawałeczek Twojej :)

myniolinka pisze...

moja baba wyszła... na śmietnik :( spaliła się wredna...
na jakiś czas daruję sobie babki i popatrzę na te upieczone przez kogoś innego :)

monika pisze...

Oczko > dziękuję :) Dajcie szansę frustratce, warta tego! Z tym trzaskaniem drzwiami.. no coś w tym musi być.. Wniosek z tego: jak najczęściej piec drożdżowe i dbać o nie - nie kłócić się, o! Swoją drogą chciałabym zobaczyć takie kołysanie bab w poduchach ;)
Tili > uśmiecham się i dziękuję :) A co z tą babą nie tak było? Opadła? Nie wyrosła? Ja robiłam dokładnie tak jak napisałam.. A może drożdże jakieś leniwe miałyście? Dajcie jej jeszcze szansę :)
mynilinka > o masz Ci los, spaliła się? kurcze, szkoda.. Ale będą następne, prawda? :)
Pozdrawiam Was ciepło :)

buruuberii pisze...

Ze tez przegapilam ten wpis, ach te wyjazdy :)

Cudna Ci wyszla Moniko, jednak nie ma jak klasyczna forma! Nabardziej spodobal mi sie fragmneto o przeciagu - wiesz, ze to zawsze byla najwieksza obawa mojej Mamy?

A rozdynki w rumie moczone to nawet czasem by sie chcialo podjesc bez baby :-)

monika pisze...

O patrz Ty, Basia - moja Mama nie piecze drożdżowego, bo jak twierdzi Jej drożdżowkami można dziury w ścianach wybijać, ale Babcia piecze i też na przeciągi uważa (zawija w tysiąc kocy i żeby miało ciepło to stawia je jeszcze na elektrycznej poduszce..) :)
A rodzynki w rumie - pewnie :) A i baba bez rodzynków już nie taka :)

buruuberii pisze...

I wyobraz sobie Monika, ze te rodzynki rumowe w babie odkrylam 2 lata temu i wogole nie wiem co to wczesniej bylo za zycie :D

PS. Musze Mamie sprzedac pomysl z poduszka elektryczna - wyobraz sobie, ze pewnego razu dostalam od "ulubionych" ciotek elektryczne przescieradelko do wygrzewania nerki, wiec teraz bedzie jak ulal - Mama peknie ze smiechu :)

monika pisze...

O widzisz Basia, to i prześcieradełko się przyda ;)
Rodzynki w rumie odkryłam już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno zaczęłam sama robić skórkę pomarańczową (właśnie, mam zaległy wpis ze skórką..) i teraz też nie wiem jak mogłam piec bez niej :D

buruuberii pisze...

O widzisz, to u mnie podobnie mam zalegly wpis na skorke (cytrynowa obecnie przedkladam nad wszystko:)...
Ta znam od Mamy, od zawsze robimy, ale teraz jej naduzywam nawet :D

Ania vel Vespertine pisze...

Ooo, i MOnika baby robiła! Śliczne :)

monika pisze...

Basia, nie wiem czy w przypadku takich dobrych rzeczy można mówić od nadużywaniu :D to czekam na wpis o skórkach w takim razie :-)))
Ania, ano robiła :-) Dziękuję :-)))

NIEdźwiedź pisze...

w zeszłym roku robiłam tą babkę i wyszła nadzwyczajna. W tym roku nie wiem czemu ale usiadła mi w piekarniku:((

monika pisze...

NIEdźwiedziu > to strasznie dziwne, bo ta babka raczej z tych niezawodnych.. Może drożdże były słabe? Mi się co prawda zdarzyło ją raz zepsuć, ale niechcący wyłączyłam piekarnik po kilku minutach pieczenia, nie miała prawa się udać :D
:)