środa, 28 kwietnia 2010

Pommes duchesse

Gdyby obecnie ktoś wyhodował ziemniaka (pochodzącego z tej samej rodziny co wilcza jagoda), z pewnością organizacje medyczne zakazałyby jego uprawy.
J. Roberts, Powab jabłka. Fascynujące dzieje owoców i warzyw, Warszawa 2001.

Ziemniaki, podobnie jak niedojrzałe pomidory zawierają solaninę - trujący alkaloid, którego dawka śmiertelna wynosi dla dorosłego człowieka już ok. 5 mg na 1 kg masy ciała (1 kg dojrzałych, nieobranych ziemniaków może powalić człowieka o masie ok. 50 kg - podobno..). Najwięcej solaniny znajduje się w zielonych owocach, kwiatach, kiełkach i tzw. oczkach, oraz bezpośrednio pod skórką ziemniaka. W atlasach roślin przy ziemniaku straszy trupia czaszka, naukowcy zaś snują domysły, że tzw. wiosenne osłabienia spowodowane mogą być właśnie jedzeniem starych, źle przechowywanych ziemniaków. A jednak od dobrych 7000 lat ziemniaki jemy i na ogół mamy się dobrze - w obranych, ugotowanych bulwach zawartość solaniny jest znikoma - więc jedzmy je na zdrowie, tym bardziej, że zawierają również cenne składniki odżywcze, a poza tym (a wręcz przede wszystkim) są przesmaczne!
Kartoflak, placki ziemniaczane, kopytka, ziemniaczane knedle, kołduny - czy znajdzie się ktoś, kto nie lubi choć jednego z tych smakołyków? Pommes duchesse, czyli ziemniaki księżniczki (?), czyli właściwie pieczone ziemniaczane pure to kolejny pomysł na ziemniaki - tradycyjnie przygotowuje się je wyciskając dekoracyjne kopczyki za pomocą rękawa cukierniczego, ja zazwyczaj używam łyżki do nakładania lodów, z rękawem cukierniczym się jakoś nie lubimy.. ;-) W przepisie podstawowym pommes duchesse przyprawiane są jedynie gałką muszkatołową i pieprzem, czemu jednak nie zaszaleć i nie dodać innych ulubionych przypraw? Albo innych warzyw? Opcji jest wiele, warto eksperymentować!
A jaki jest Wasz ulubiony sposób na ziemniaki (i dlaczego właśnie pieczenie w ognisku)? :-)

1 kg ziemniaków
50 g masł1
5 żółtek
świeżo zmielony czarny pieprz
świeżo utarta gałka muszkatołowa
oliwa/żółtko
Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie, rozgnieść jak na kopytka, połączyć z masłem (nie trzeba czekać aż ostygną). Dodać żółtka, ubić mikserem na lekką, puszystą masę, doprawić. Rękawem cukierniczym, łyżką do lodów, zwykłą łyżką, czy czymkolwiek innym formować małe kopczyki, posmarować żółtkiem lub oliwą (z żółtkiem ładniejsze, z oliwą smaczniejsze..), piec ok. 10 min. w 220'C.
Smacznego!P.S. Przepis pochodzi z książki Ziemniaki.

12 komentarzy:

grazyna pisze...

Ziemniaki godne księżniczki ! Zapamiętam je :)

Konsti pisze...

Bardzo prosty i jakze smaczny sposob na ziemniaki! Zrobie takie dzis wieczorem:)
Nie wiem, czy juz kiedys Ci to pisalam, ale bardzo lubie Twoj blog. Bardzo apetyczne rzeczy podajesz na tym swoim stoliczku:)
Pozdrawiam serdecznie.

margot pisze...

,,A jaki jest Wasz ulubiony sposób na ziemniaki (i dlaczego właśnie pieczenie w ognisku)? :-):
A skąd o tym wiesz :DDD
Bo pachną tak cudnie i smakują tak pysznie

asieja pisze...

ziemniaki.. chyba w każdej wersji lubię.. pieczone (nie koniecznie w ognisku), placki, puree.. ach, zachciało mi się ziemniorów przez Ciebie.

buruuberii pisze...

Och, ziemniaki, ser i chleb i nie umierac :-) Toz to ten przepis, z galka, swietny!
Ale mnie z tymi w ognisku zaskoczylas :)

Monika, gdzie Ty znajdujesz te cytaty, ze tez jeszcze w komisjach wszelakich i izbach o solaninie nie slyszeli, niechybnie by nam zakazali spozywania!

monika pisze...

grazyna > dlaczego księżniczki to nie wiem, ale zapamiętać je (i zrobić!) warto :-)))
Konsti > Mam nadzieję, że Ci posmakują :) I nawet nie wiesz jak mi miło, zapraszam jak najczęściej do stoliczka :-)))
margot > no właśnie stąd - że "pachną tak cudnie i smakują tak pysznie" :-) No i samo ognisko też robi swoje, prawda? :-)))
asiejka > no to szybciutko do kuchni i za pół godziny będą :) Albo poczęstuj się ziemniorem ode mnie :-)
buruu > Czuję Basia, że mogą Ci posmakować :-)A dlaczego zaskoczyłam z ogniskiem? Myślałam , ż episzę oczywistą oczywistość :D
Z tymi trującymi ziemniakami, to tak trochę na fali naszych rozmów o truciznach wszelakich ;-) Izby niech sobie zakazują, my wiemy swoje, nie? :-)))

buruuberii pisze...

Ziemniakow nie oddamy, to pewne!
Wiesz oczywiste i to mnie zaskoczylo, ziemniaki z ogniska z mnostwem rakotworczego wegla moge wcinac codziennie :D
:*

aga-aa pisze...

ale fajnie i apetycznie wyglądają, hmmm w sumie to dawno nie jadłam nic kartoflanego ;)

monika pisze...

Basia, no co Ty, i z węglem już coś nie tak? A chrzanić to, bez chrupiącego w zębach popiołu to nie byłoby to samo - raz na jakiś czas nie zaszkodzi, nie? :-) uściski :*
aga, no to do dzieła :) Polecam Ci serdecznie :-)))

zemfiroczka pisze...

Czyli, że ja też mam solaninię ;))))

Ja lubię takie ciepłe z ogniska, że jeszcze w paluchy parzą, a do tego masełko i sól. Aż mi się pacholęce czasy przypomniały.

A jeszcze a propos tych bułek, co to są wpis wyżej, bo mi się zapomniało dopisać - zdjęcie jest w deseczkę :)

buruuberii pisze...

Och Monika, jak sie tym wszystkim przejmowac, to wszystko szkodzi :-) Ciagle slysze od znajomych ze zweglonych ziemniakow sie nie je, a ja jem od zawsze i co? i baba jak sie patrzy :D
A powaznie: mysle, ze wegiel ni etaki zly, w koncu wegiel aktywowany sluzy jako lekarstwo...

monika pisze...

Oczku, o tak, takie gorące właśnie i koniecznie z tym chrupiącym popiołem :)
Zdjęcie - pięknie dziękuję, szczerze mówiąc mi się wydawało wyjątkowo krzywe i zabałaganione ale jak chwalą to nie narzekam ;)
Basia, otóż to - lepszej rekomendacji nie trzeba! :)))A te ziemniaki to w sumie parę razy do roku się je, nawet jakby co..
Uściski dziewczyny :-)))