poniedziałek, 7 czerwca 2010

Listkówka - Nalewkowych Warsztatów część kolejna

-Samiście to skonstruowali, panie cyruliku?
-Owszem - przyznał skromnie Emiel Regis. - Zajmuję się wyrobem eliksirów, muszę więc destylować, wyciągać piąte esencje, a także..
Jaskier nie wytrzymał, również spróbował. I jęknął z cicha.
- Piąta esencja - przyznał, mlaskając. - I chyba szósta albo nawet siódma.
- No tak... - cyrulik uśmiechnął się lekko. - Mówiłem, destylat.
- Samogon - poprawił bez nacisku Zoltan. - I to jaki.
- Destylat jest z alrauny - rozwiał wątpliwości Regis. - Wzbogaconej belladonną. I sfermentowaną masą skrobiową.
- Znaczy, zacierem?
- Można to i tak nazwać.
- A jakiś kubek można dostać? (...)
- Zoltan, Jaskier - Wiedźmin skrzyżował ręce na piersi. - Czy wy głusi jesteście? To mandragora. Samogon jest zrobiony z mandragory. Zostawcie w spokoju ten kociołek.
- Ha, na śmierć zapomniałem - z ust Jaskra, który właśnie wychylił menzurkę, wyrwało się stłumione beknięcie. -Mandragora jest silnie trująca! A ja brałem ją do ręki! A teraz chlamy ten wywar bez opamiętania...
- Toksyczny jest wyłącznie świeży korzeń alrauny - uspokoił go Regis. - Mój jest sezonowany i właściwie przygotowany, a destylat jest filtrowany. Nie ma powodu do obaw.
- Pewnie, że nie ma - zgodził się Zoltan. - Bimber zawsze będzie bimbrem, pędzić go można nawet z szaleju, pokrzywy, rybich łusek i starych sznurowadeł. Dawaj szklankę, Jaskier, bo kolejka czeka.
Andrzej Sapkowski, Wiedźmin, cz. III.

Wybaczcie przydługi cytat, ale nie mogłam sobie odmówić przytoczenia.. :-) Wniosek z niego taki, że bimber można pędzić ze wszystkiego. A co z nalewkami? Czy nalewkę można nastawić na wszystkim? Nalewki na mandragorze nie próbowałam (zapewne z powodu braku tejże), sznurowadła i rybie łuski hmm.. też nie są zbyt apetyczne, ale już taka pestkówka - okazała się smakować wybornie! Z zupełnie niezjadliwych zielonych orzechów przyrządzić można pyszną orzechówkę. Okazuje się, że i z liści.. a o tym za moment!

Jakiś czas temu, wraz z Basią, zaprosiłyśmy Was do udziału w Nalewkowych Warsztatach.
Jakiś czas temu również (chyba gdzieś u Antoniego..) rozmawiałyśmy o smorodinówce - nalewce porzeczkowej wzbogaconej nalewem na młodych porzeczkowych liściach, na którą to smorodinówkę nabrałyśmy wielkiej ochoty.
Zbliża się lato więc przyszedł czas na ciąg dalszy Gorzelni po godzinach, może bardziej wiosenny niż letni, stanowiący jednak bardzo aromatyczne preludium dla tego właściwego - letniego nalewkowania.
Listkówkę, bo o niej mowa, przygotowujemy właściwie tak samo jak nalewy na owocach, czyli: 1. zalewamy owoce alkoholem (70%) - czekamy; 2. zlewamy pierwszy nalew i zasypujemy owoce cukrem - czekamy; 3. zlewamy syrop, dodajemy go do pierwszego nalewu i ewentualnie zalewamy owoce mniejszą ilością słabszego alkoholu by wydobyć pozostały aromat i resztki cukru - otrzymany nalew łączymy z tym, co uzyskaliśmy poprzednio; 4. jeśli trzeba filtrujemy, odstawiamy w ciemne miejsce i czekamy min. pół roku, a im dłużej tym lepiej. Listkówka klaruje się pięknie, filtruje bardzo łatwo i w ogóle nie sprawia żadnych problemów - więc nie przedłużając tego i tak już długiego wstępu - zapraszam do udziału* w kolejnej części naszych Warsztatów, której kontynuacja (a właściwie część zasadnicza) nastąpi latem u Basi, jeśli zdecyduje się Ona napisać kilka słów o swojej naprawdę wybitnej porzeczkówce :-)
I etap:
2 l młodych liści i pędów czarnej porzeczki
0,7 l alkoholu 70% (0,5l spirytusu + 0,2 l wody)
II etap:
1 szkl. cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
III etap (opcjonalnie):
0,25 l wódki 40%
Liście umyć, zalać alkoholem, odstawić w nasłonecznione miejsce na 7-10 dni (codziennie wstrząsać). Po tym czasie zlać uzyskany nalew, odstawić w ciemne miejsce, liście zasypać cukrem, dodać sok z cytryny, odstawić na kilka dni (do tygodnia), codziennie mieszać. Cukier powinien zamienić się w syrop, który należy połączyć z pierwszym nalewem. Liście można po raz kolejny zalać alkoholem (wódką), odstawić na 2-3 dni, połączyć oba nalewy. Nalewkę odstawić w ciemne miejsce do sklarowania (ta akurat klaruje się bardzo szybko), klarowną część zlać znad osadu, pozostałość przefiltrować (na lejku z bibułą, filtrze do kawy, kawałku flaneli, kilkukrotnie złożonej gazie itp. - w przypadku listkówki polecam bibułę lub filtr) i dodać do nalewu. Można pić czystą listkówkę, można łączyć ją z porzeczkówką - w tym drugim przypadku należy odstawić ją na min. 6 tygodni, a po tym czasie połączyć z porzeczkówką w proporcjach 1:5. Powodzenia!*chociaż przepis pewnie bardziej do wykorzystania w przyszłym roku..
P.S. Część pierwsza Nalewkowych Warsztatów tu i tu.

11 komentarzy:

Paula pisze...

ciekawe... :)

Polka pisze...

Dlaczego wybieracie takie składniki jakie tu nie są dostępne tutaj ja się grzecznie pytam?? :)
Gdzie ja Wam znajdę liście porzeczki? :D
Babiszony jedne :) Bardzo bym chciała brać udział w Waszych warsztatach, ale ja naprawdę nie mam gdzie kupić spirytusu :(

zemfiroczka pisze...

Na gębę jeża! I gdzie ja teraz znajdę działkę z czarną porzeczką! Toście Kumy zagwozdkę mi zapodały. Protestuję i proszę o przepisik na poczeczkówkę (bo mi na zlocie podpasiła moocno) albo na malinówkę jakowąś.

(a wiedźmina się czytało ;))))

monika pisze...

Paula > no.. :)
Pola > Nie bij Pola, napisałam, że to raczej na przyszły rok.. Na przyszły rok chyba może być, cooo? :-)
P.S. Słać przepis na bimber? ;-)
Oczku > Oczku, no ja mam nadzieję, że Buru zamieści tę przebojową porzeczkówkę :) Ale to tyż z czarnej.. :)

A się czytało, daaawno :D
Uściski dziewczyny :)))

margot pisze...

Monika ja przez ciebie trzy nowe książki kupiłam wszystkie ....o nalewkach ...
Nalewki Domowe. Zziębniętego Rozgrzeje, Zniechęconego Ożywi, Zasmuconemu Doda Nadziei

Nalewki na Cztery Pory Roku
i
Nalewki i Likiery

fajne są bo są w nich takie różne też na kwiatach nalewki ...

Polka pisze...

Słać :)
Monika bić nie będę liczę, że w końcu kupię w Baltonie Rasputina 70% :D

Polka pisze...

Aha przepiękne zdjęcia :)
Macie z Baśką podobny styl :)

monika pisze...

Margotku, ojej, to ja mam nadzieję, że będziesz zadowolona z tych książek :) Żadnej nie znam (szczerze mówiąc znam tylko Fiodoruka..), ale tytuł pierwszej mnie zauroczył :))) Kwiatowe mnie ciekawią, znam tylko taką niedobrą z czarnego bzu, napisałam o niej u Ciebie, ale słyszałam o fiołkowej - o ile nie pachnie 'łazienkowo' to może być super :)))

Pola, ślę!
Jej, Pola jak TY chwalisz zdjęcia i jeszcze porównujesz do zdjęć Basi to ja chyba w pierka poobrastam zaraz :D A tak na serio to się nieustająco zachwycam i Twoimi i Basi i jeszcze kilku innych bloggerek zdjęciami i na pewno coś z tych zachwytów moich na tych moich zdjęciach zostaje, ale ja bym to raczej nazwała lekko partacką inspiracją a nie stylem..
Tak czy siak - dziękuję :)))

Miłych snów Dziewczyny :)

margot pisze...

Monia, tam są różne np tak jedna z nagietkiem (zapowiada się pysznie) jest na płatkach słonecznika , na zdjęciu wygląda wspaniale, taka z herbata zielona i płatkami róży...
a fiołkowa nie wiem czy jest , muszę sprawdzić

buruuberii pisze...

Monika, listkowka marzenie - pieknie pachne, w smaku dosyc, ale mam wrazenie ze ta slodycz dobrze sie komponuje z delikatna goryczka! Juz niecierpliwi czekam na jej wykorzystanie :)

Cytat dobralas wyborny, ze tez nie odwazylam sie wykopac tej mandragory ca ja w Izraelu znalazlam i sprawdzic czy korzen pomarszczony jest w rzeczywistosci w ze wysuszony nie szkodzi... Ehh... :-)

PS. No prosze Pola nas pieknie podsumowala :-) teraz trzeba jeje bedzie dowiezc listkowke :D

monika pisze...

margot, na płatkach słonecznika? Ależ to musi mieć kolor! Dziś rozmawiałam z Babcią i mówiła coś o nalewce na chabrach,róży i tysiączniku ale to taka zdrowotna podobno, podobno niezbyt dobra ;)

Basia, nie mów, znalazłaś mandragorę? Niesamowite! Podobno krzyczy jak się ją wyciąga z ziemi :D
To za jakiś rok-dwa spróbujemy smorodinówki, hihi :)
P.S. No ja już właśnie tak myślałam jak by tu Poli dostarczyć listkówkę, a jeszcze lepiej gotową porzeczkówkę, że też nikt znajomy się na Wyspy teraz nie wybiera, no..