środa, 16 marca 2011

Rohlík

Knedlík, rohlík, może hermelin? Jaka potrawa najbardziej kojarzy Wam się z Czechami?

Nie jestem wielkim miłośnikiem rohlíka, nie da się jednak ukryć, ze rohlík to jedno z czeskich dóbr narodowych. Rohlík występuje w filmach, rohlík pojawia się w literaturze,rohlík to jedno z pierwszych słów, których uczy się obcokrajowiec przyjeżdżający do Pragi. Co takiego wyjątkowego jest w  rohlíku? Największą niespodzianką jest chyba fakt, iż ów pravý český rohlík (czy w moim ulubionym praskim dialekcie - pravej českej rohlík) jest.. prosty! Tak, czeski rogal wcale nie ma kształtu półksiężyca! Legenda głosi, iż pierwszego rogala upiekł w 1863 roku pewien wiedeński piekarz, upiekł rogale by uczcić zwycięstwo nad Imperium Osmańskim. Kształt rogala miał przypominać półksiężyc, symbol islamu, dlaczego jednak czeski rohlík się wyprostował - nie wiadomo.

Kilka dni temu miałam piękny sen. Ding, ding, ding.. Pociąg pośpieszny z Warszawy Centralnej do Pragi wjedzie na tor 2 przy peronie 3. Wagony klasy 2 zatrzymują się w sektorze 1. Wagon z miejscami do leżenia.. Otwieram oczy, właściwie wszystko się zgadza, ding, ding, ding.., tylko dlaczego już siedzę w pociągu? Przecież na stacji Warszawa Centralna powinnam dopiero czekać na pociąg, który wjedzie na tor 2 przy peronie 3? Ach tak.. Siedzę w pociągu relacji Olsztyn - Zakopane. Wysiądę na stacji Kraków Główny. Do Czech innym razem. Jakby jednak nie było, Warszawa Centralna kojarzy mi się przede wszystkim z wycieczkami do Pragi, to bardzo miłe skojarzenia :)

Wysiadłam w Krakowie, wiosennym Krakowie, obejrzałam czeski film*, upiekłam rohlíky..
Z rohlíkem rzecz ma się podobnie jak z moją sympatią do stacji Warszawa Centralna. Na dobrą sprawę to wcale nienadzwyczajna pszenna buła. Zwykła buła i miłe skojarzenia z ulubionym krajem. Więc chyba nie taka do końca zwykła?

Ciasto na rohlík powinno zawierać 8% tłuszczu (choć obecnie podobno zawartość tłuszczu w rohlíku spadła do 4%), poza tym mąkę, drożdże, wodę lub mleko. Długo jednak szukałam doskonałęgo przepisu na rohliky. Jedne wychodziły zbyt twarde, inne zbyt miękkie, jeszcze inne zbyt gumowe. Myślałam, że to kwestia składników, testowałam kolejne przepisy, okazało się jednak, że rzecz polega właściwym rohlíků upieczeniu. Z moich doświadczeń wynika mianowicie, iż piec należy maksymalnie krótko, w dość wysokiej temperaturze i w żadnym razie nie smarować rohlíků jajkiem ani mlekiem. Jedynie wodą! Tylko wówczas udało mi się uzyskać subtelnie chrupiącą (tzn. miękką i cieniutką, ale jednak chrupiącą) skórkę i delikatne, może lekko "gumowe" wnętrze.

Dziś więc proponuję przepis na rohlíky, rohlíky jak z czeskiej piekarni, czy raczej rohlíky z moich czeskich wspomnień. Najlepsze zaraz po upieczeniu, o dziwo jednak nie starzeją się zbyt szybko, na drugi, a nawet na trzeci*** dzień można je również z przyjemnością zajadać :)

Rohlíky (6 sztuk) - przepis hefi z tej strony + moje zmiany:

250 g mąki (hladke, czyli z drobnego przemiału, u mnie Poznańska)
125 ml mleka
12 g drożdży
20 g + 2 łyżki masła
1/2 łyżeczki soli
+woda
+kminek, mak, sezam, gruba sól etc.

Z drożdży, łyżki mąki i łyżki mleka przygotowuję rozczyn, odstawiam w ciepłe miejsce. Gdy zaczyn "ruszy" dodaję mąkę, sól, letnie mleko i 20 g miękkiego masła (masło równie dobrze można rozpuścić w mleku). Wyrabiam dość luźne, miękkie ciasto, odstawiam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. (ok. 1 h) Wyrośnięte ciasto dzielę na 6 części, wałkuję cieniutkie owale (tak, owale,  nie trójkąty), smaruję je delikatnie stopionym masłem, zwijam w rogale (polecam obrazki). Rogale odkładam do ponownego wyrośnięcia (1/2 h), przed pieczeniem każdy smaruję letnią wodą, posypuję kminkiem, makiem, sezamem, piekę 10-12 minut w 200'C. Opravdu moc dobré!
* O rodičích a dětech - bardzo, bardzo polecam (w jednej ze scen występuje oczywiście rohlík, w ogóle dużo jedzenia w tym filmie :-)
** Na trzecim zdjęciu rysunek z książki Kamili Skopove, ...ale máma to vařila líp przedstawiający różne rodzaje czeskiego pieczywa. A na pierwszym łycha kminku, kminkowe pieczywo to przecież też czeskie skojarzenie :-)

edit (18.03.2011): *** Rohlik posiadł chyba sekret Doriana Graya, na czwarty dzień od upieczenia jest nadal całkiem "jak świeży"! :-)

17 komentarzy:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Rohlik?! Monika, ja Cię kocham! Naprawdę! Uwielbiam rohliki -ach jak one świetnie smakują z masłem i serem olomouckim, tym śmierdzącym:D Cudne! A wiesz, że ode mnie po świeże rohliki to rzut kamieniem;) Całusy!

Atria C. pisze...

Rholnik.. przypomina mi ciasta z ksiązki "technologia gotowania" mojej Babci, tam też są takie wskazówki ile tłuszczu itp.

Mi z czechami kojarzy się knedlik niestety tylko:)

ewelajna pisze...

Moniu, rohlika nigdy nie jadłam, ale jak z kminkiem to już cudownie(dodaję do chałki:))! Ale rohlik to i tak słyszę pierwszy raz..., bo ja w Pradze tylko przejazdem byłam i knedlików kosztowałam:)
Snów najlepszych - zawsze!

mirosix pisze...

A mi rohliki przypominaja bary salatkowe z dawnej Czechoslowacji.... Pamietam, ze zawsze bylo tam tez duzo rodzajow musztardy ;)

Kubełek Smakowy pisze...

Piękny, puszysty w środku, złoty na zewnątrz. Rogal idealny!

Amber pisze...

Monik,ja rohliky kocham wielką miłością! Kiedyś każde wakacje na Słowacji spędzaliśmy u zaprzyjaźnionych Gospodarzy.I rano do piekarni po rohlicky się szło.Jeszcze cieplutkie,chrupiące i pachnące cudnie.PO drodze już kilka znikało.
A teraz upiekę takie sobie, upiekę!
Całus!

Zaytoon pisze...

Ty i Basia naprawdę niemożebnie rozpieszczacie i kusicie przepisami prosto z Czech! Ach, takie rohliki... Nawet jeśli "zwyczajne", to - " zwyczajnie pyszne". Nie ma szans by 6 dotrwało dnia kolejnego, zniknęłyby tuż po upieczeniu...

Pozdrawiam!

monika pisze...

Kucharnia > Przypomniałaś mi Ania, jak wiozłam raz syrecky pociągiem do PL - nigdy więcej :D A rohlik z masłem - o tak, z masłem i sałatą najlepiej chociaż wiem że z zielonym to tak średnio po czesku :D
Rzut kamieniem - oj, Ty się Ania doigrasz :))) Ściskam :)

Atria C > Tak sobie myślę, że moja Babcia chyba nigdy nie miała książki kucharskiej.. A knedlik - o tak, knedlika nic nie przebije :)

ewelajna > Też uwielbiam z kminkiem, tzn teraz już uwielbiam, kiedyś nie chciałam tknąć ;)A knedliky jak Ci smakowały? :) Dobrych i Tobie Ewelina :)))

mirosix > Ech, na Czechosłowację to ja się nie załapałam , z 10 lat miałam pewnie jak się skończyła.. :)

Kubełek > Dziękuję! :)))

Amber > Ale się cieszę że trafiłam w Twoje rohlikowe gusta wobec tego! Upiecz koniecznie, przepis jest naprawdę udany :) Całus i Tobie :)

Zay > Oliwka, mam nadzieję, że to dobrze? :) Wiesz, ja tak piszę że zwyczajne, ale tak naprawdę to one są bardzo pyszne :) i naprawdę szczerze polecam ten przepis! Pozdrawiam Cię również :)))

Dobrej nocy Wam życzę :)))

Tilianara pisze...

No popatrz, prosty rogalik! Ja to się jeszcze muszę dużo nauczyć o czeskiej kuchni - zawsze mnie czymś smakowitym i uroczym zaskoczy :)

Upiekę sobie może takie w niedzielę, bo zapowiada się leniwa :) i będę czekać niecierpliwie, aż zjawisz się na Centralniaku :)

Buuuzia ciepła :*

ewelajna pisze...

moniqe - wiesz, że nawet smakowały, bo były z jakimś mięskiem i sosem, ale to było z dziesięć lat temu..., a przed dwoma laty jadłam w Karkonoszach w czeskim schronisku knedliki serem i jagodami - powiem Ci, że nie zjadłam nawet 1/3...

Polka pisze...

Będę mało oryginalna, ale niestety tylko i wyłącznie smażony ser :)
Z frytkami i Złoty Bażantem :)
Mlask :)
Monika to tylko tydzień hura!!!!!!!!
Upijemy się? :)

monika pisze...

Tili > Ano prosty :)I jak, upiekłaś?
Ja też czekam Tili, Centralniak dostanie nowe miłe skojarzenie :)))
Buziak :)

ewe > Ewelina, obstawiam moje ulubione mięsko i ulubiony sosik - svickovą na smetane, chyba nie ma człowieka któremu nie smakuje :)))

Polka > Złoty Bażant jest słowacki ;P
Poldku, to mniej niż tydzień!!! :)))
Koniecznie, flaszencja z czymś dobrym stoi już przyszykowana do wzięcia :))):*

buruuberii pisze...

A wlasnei Monika, Ty to masz oko - pravej rohlík jest w najlepszym wypadku delikatnie zagiety, a roh to róg, czyzby? :-)
Lubie te rozwazania lingwistyczno-jedzeniowe i troche historii i tluszczu, ale mniej 4% :D

PS. Wlasnie dzisiaj nas poprosil kolega bysmy go wzieli gdzies na zlotego Bazanta i co ja mam zrobic - napisac prawde czy wziasc do knajpy z serii serii 1001 piw swiata? :-)

monika pisze...

Basia, no róg jak najbardziej, tylko pytanie czyj? :)

PS. I jak sprawa rozwiązana? W sumie jedno nie wyklucza drugiego - można napisać prawdę i iść na Bażanta do 1001 piw :D
:*

buruuberii pisze...

Nie mam zielonego pojecia dlaczego rogate to ma byc - trzeba zbadac sprawe, co :D

A z piwem to jeszcze nei mam odwagi powiedziec skad jest Bazant, cos sie wymysli :)

Usciski, na maila odpowiam, obiecuje!

monika pisze...

Z Czecho-słowacji, ot co :)

Na mejla czekam spokojnie :) Buziaki :)

atina pisze...

Monia rogalik jest przepyszny!Piekłam go już kilka razy, bo idealnie sprawdza się jako dodatek do szkolnego śniadania;) ja jeszcze nie dopracowałam odpowiednio owalnego kształtu, to i rogal mój mniej kształtny, ale co tam smak najważniejszy :D no i łatwość wykonania;) Pozdrawiam!