poniedziałek, 20 czerwca 2011

Mazurek z daktylami

Mazurek - tradycyjne, słodkie ciasto kuchni polskiej. Mazurki piecze się w okresie Wielkanocy. Sporządza się je z różnego rodzaju ciast: kruchego, biszkoptowego, makaronikowego, marcepanowego i przekłada różnego rodzaju masami, marmoladą i dżemem. Dekoruje się lukrem i zdobi owocami, bakaliami.
[za Wikipedią]

Tyle Wikipedia. Swego czasu z Alcią (aka margot) i Basią (aka buruuberii) podjęłyśmy próbę stworzenia własnej definicji mazurka. Szło nieźle, póki nie doszłyśmy do wniosku, że wszystkie nasze w trudzie i znoju wypracowane definicje mazurka równie dobrze mogą być definicjami tortu, a przecież to właśnie od intensywnej i nie do końca poważnej dyskusji nad wyższością mazurka nad tortem wzięła początek nasza misja stworzenia mazurkowej definicji! Postanowiłyśmy więc chwilowo zaniechać działalności normalizacyjnej w dziedzinie polskiej terminologii kulinarnej i po prostu upiec mazurek. Mazurek w czerwcu?!

W końcu Tommy spytał:

- Dlaczego szłaś tyłem?
- Dlaczego szłam tyłem? – powtórzyła Pippi. – Czy nie żyjemy może w wolnym kraju? Czy nie wolno chodzić, jak się chce?
Astrid Lindgren, Pippi Långstrumpf

Czy nie wolno piec mazurka w czerwcu? A precz ze skostniałymi przyzwyczajeniami! :D Kiedyś myślałam, fajnie byłoby spotkać taką Pippi - dziewczynkę która chodzi po drzewach, potrafi unieść konia, śpi z nogami na poduszce, dziewczynkę która potrafi sprawić że każda chwila jest przygodą! Potem doszłam do wniosku, że każde dziecko po trosze jest taką Pippi. A jeszcze później spotkałam naprawdę dwie całkiem już duże dziewczynki - ale wierzcie mi, taka Pippi to przy nich pikuś! Konia może nie uniosą, ale 11 placków w kilka dni upiec potrafią, przygody lubią (i zwą je za pewną małpką awanturami) i założę się że po drzewach też by połaziły. No i nie wahają się gdy pada propozycja: upieczmy czerwcowego mazurka!Pomysłów na czerwcowy mazurek miałyśmy kilka, żeby było ciekawie i już zupełnie na opak zdecydowałyśmy się na propozycję Basi i tradycyjne, słodkie ciasto kuchni polskiej upiekłyśmy z przepisu.. czeskiej Ćwierczakiewiczowej, Marie Janků-Sandtnerové, z przepisu na daktylowe bezy z orzechami i cytrynową skórką. I co tu dużo mówić - proszę Państwa - proszę się nie zastanawiać, proszę piec!
Basiu, Alciu - dzięki, z Wami piec to sama radość :)))

Bezowy mazurek z daktylami - na podstawie przepisu Marie Janků-Sandtnerové na Datlové hubinky:

2 duże białka
100 g drobnego cukru
50 g daktyli
50 g orzechów włoskich
skórka otarta z połowy cytryny
szczypta zmielonej wanilii
szczypta mielonej kawy
+ kilka daktyli do dekoracji

Białka ubiłam na sztywną pianę, pod koniec ubijania partiami dodając cukier. Wymieszałam pianę z posiekanymi daktylami, orzechami, skórką i wanilią, masę rozsmarowałam na wyłożonej papierem blaszce, oprószyłam kawą. Piekłam 10 min. w 140'C, następnie zmniejszyłam temperaturę do 130'C i dopiekałam przez ok. 30 min. Suszyłam przy uchylonych drzwiczkach do ostygnięcia piekarnika. Dziewczyny chyba zrobiły podobnie :) Znikł w mig!

15 komentarzy:

Majana pisze...

Piękne te Wasze mazurki DziewczynY!:) Mazurek to pyszne ciacho i uważam ,że można je jeść caaaly rok :)
Cudowne wspólne pieczenie :)

Pozdrowienia:)

margot pisze...

Monika , no ładnie mu tak z tą kawa na wierzchu i ta minimalistyczną dekoracja ,a że mercedes to pewnie nie raz do niego wrócimy co?Do mazurka :D
a tam w filiżance kawę masz?
aaa zapomniałam napisać o tej definicji mazurkowej co szukaliśmy:DDD
No nie wiedziałam ,że ktoś mi wypomni tych 11 placków :D

Amber pisze...

Cudowny czerwcowy mazurek! Ta delikatna ozdoba dodaje mu elegancji i delikatności.
Ja też nie lubię się trzymać sztywno tradycyjnych przekonań,że mazurek tylko na wielkanoc,a chrust w karnawale...
Uściski!

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Już od zeszłego tygodnia czekałam na to Wasze bezowo-mazurkowe wejście i warto było! Cudne! Ja kocham zarówno mazurki, jak i bezy oczywiście, więc dla mnie zawsze jest pora na takie wypieki!
Całus Monika i już myślę o piątku;)

viridianka pisze...

To takie ciekawe połączenie, może nawet i w egzotykę wchodzące :) Monia ale jak można mazurka z tortem porównywać? :) Przecież to zupełnie inne gatunki :D Wariatki! :D

Basia ma kwadrat, Ala ma koło, a Monia prostokąt :)

Pozdrowienia ciepłe.

Ania vel Vespertine pisze...

Szalone! :) Mazurki super, w sumie to bardzo codzienne ciasto, tzn. pasuje mi na kazda porę roku.

buruuberii pisze...

Moni, ach Ty tez widze o definicjie i jak pieknie! Czyli do niczego nie doszylsmy :DD
A z Wami to w mig sie czlowiek zamienia w "dziewczynkę która chodzi po drzewach"! Dzieki wielkie za szalenstwo :**

PS. Och, wiesz okropnie lubie ten papier do pieczenia na Twoich zdjeciach :)

monika pisze...

Majana > Majanko, 100% zgoda, mazurek jest za dobry by piec go tylko raz do roku :)))

margot > Alcia, kawa Twoim truskawom do pięt nie dorasta! W filiżance kawa-szatan tygielkowa, mówię Ci, doskonała do tego mazurka :) Alu, to nie wypominanie, to zachwyt :))) Alcia, dzięki wielkie i co, do następnego pieczenia? :)

Amber > chrust w karnawale to w sumie mi pasuje bo wtedy jest zimno i można grzać ten tłuszcz, ale mazurek zdecydowanie powinien być ciastem całorocznym :))) Serdeczności :*

Anna-Maria > To mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałyśmy Ania? :))) Do piątku, cieszę się już bardzo! :*

viri > no właśnie w tym cały wic :D wiesz, mazurek można chyba w opozycji do torta właśnie definiować, tak sobie teraz myślę :)
To jeszcze trójkąta nam brakuje! :)))

Ania > O tak :)))

Buru > Basia, no jakże do niczego? Taki mazurek to nic? :D Zdefiniowany nie byłby smaczniejszy :D To co, przy najbliższej okazji mazurek w kieszeń i na drzewo? :)
Uściski i jeszcze raz dzięki wielkie Basia :*
P.S. Basia, ale ja rzadko mam papier na zdjęciach, na Twoje i Alci się zapatrzyłam :)))

atina pisze...

Mazurek wygląda rewelacyjnie, tak ślicznie przystrojony - minimalnie a cudownie! No i nie ma to jak wspólne pieczenie - zawsze przy tym tyle zabawy :) Pozdrawiam!

asieja pisze...

słodkie ciasto kuchni polskiej.. piękne.

Magda pisze...

Super ciasto i zarazem słodki manifest :) Pippi trzeba być całe życie i mieć odwagę żyć pod prąd ;) pozdrawiam! A przepis zapisuję :)

margot pisze...

Ba wiadomo ,ze jeszcze upieczemy
a taki tygielkowy szatan to ja bym wypiła , bo aj sie przyznam uwielbiam zapach , kawy pic już tak nie ,ale takie gotowane kawy tak :D

grazyna pisze...

Filozofia Pippi jest mi bardzo bliska. My robiłyśmy bardszczyk z uszkami na wiosnę i wczesną jesienią, ze świezych grzybów.
Pyszny ten czerwcowy mazurek :)

Olciaky vel Olcik pisze...

Łojejejjciu!:D
ale pyszności serwujecie ( a ja tylko mogę ślinę zbierać z ust).

Buziaki

Zaytoon pisze...

Ależ z Was pozytywnie zakręcone Babeczki! Po dzisiejszym wpisie mam pewność - jeśli kiedyś zobaczę trzy Kobietki skaczące po drzewach... to na pewno będziecie Wy! ;))

A mazurek, czerwcowy... Pyszny.