czwartek, 14 lipca 2011

Porzeczkówka

Podczas spaceru (...) można zauważyć jak wysoki poziom wody jest w Domowym dużym. Drzewa, które rok temu rosły na lądzie teraz stoją w toni, potworzyły się lokalne zatoczki. Taka miejscowa katastrofa dotknęła jedyny na tym obszarze kącik użytkowany przez miłośników biesiad pod chmurką. Mogli tam oni spokojnie trącać wiadome napoje, ale oto skończyło się. Ustronne miejsce zalała woda całkowicie pozbawiona procentów, więc teraz jest tu cicho i spokojnie.
Kronika prowincjonalna, [w:] "Kurek Mazurski", 27/2011.

Miejscowa prasa donosi też o gołębiach, które latając na działkami, ku niezadowoleniu mieszkańców, brudzą na czereśnie - wieści z prowincji leniwe jak lipcowe popołudnie, jak lato - lato, które zaczęło się fantastycznym weekendem w strugach deszczu i z temperaturą zgoła nie lipcową (co tam jednak pogoda, gdy humory dopisują :-) ), lato, które jakby nie mogło się zdecydować - raz deszczowe, raz upalne i słoneczne, teraz już zdecydowanie słoneczne.

Lato sprawia, że najlepsze placki, wyszukane dania idą w odstawkę dla kilku chwil na słońcu, dla kilku chwil z najpiękniejszą książką o lecie, o kuchni, dla spacerów w wieczornym chłodzie, leniwych pogaduszek. Przyszło lato i przyszły letnie obiady, gotuję tylko troszkę, piekę jeszcze mniej. Młode ziemniaczki z koprem i zsiadłym mlekiem, pomidory ze śmietaną i cebulką, babcina zupa z jagód to dla mnie kwintesencja lata, polskiej letniej kuchni.

No i porzeczkówka. Porzeczkówka 2010 zadebiutowała na równie wesołym co deszczowym Roztoczu, teraz zaś, gdy słońce, nastawiam porzeczkówkę 2011 - lato..
:-)Porzeczkówkę robię tak jak każdą nalewkę na owocach - doskonale dojrzałe, najpiękniejsze owoce zalewam 70% alkoholem, powstały nalew łączę z syropem cukrowym, który otrzymuję zasypując owoce cukrem (szczegóły poniżej), część nalewki łączę z listkówką, o której pisałam rok temu przy okazji prowadzonych wraz z Basią Nalewkowych Warsztatów. I najważniejsze - nalewkę odstawiam w ciemne miejsce na minimum rok, najlepiej dwa - wtedy jest wspaniała!

Porzeczkówka (smorodinówka):

1 kg przebranych i odszypułkowanych owoców czarnej porzeczki
1 l akoholu 70% (0,5 l spirytusu + 0,5 l wódki 40%)
300 g cukru
50 ml listkówki

Owoce zalewam alkoholem, odstawiam w nasłonecznione miejsce na 2 tygodnie. Po tym czasie znad owoców zlewam alkohol, owoce zasypuję cukrem, odstawiam na kolejnych 7-10 dni, codziennie mieszam. Łączę oba nalewy. Połowę nalewki łączę z listkówką, chowam w ciemne miejsce na rok, dwa, trzy.. Nie ma lata bez porzeczkówki!

A jakie są Wasze letnie smaki? :-)

12 komentarzy:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Monika! Moich letnich smaków tak dużo, że długo by pisać! Ale porzeczkowy smak zdecydowanie w czołówce. Porzeczki w moim ogrodzie wydają się być w idealnym stanie do przerobienia na Twoją porzeczkówkę;)
Uściski!

Majana pisze...

Cudowne letnie smaki Monika!:))
Ja też nastawiłam porzeczkówkę, ale z czerwonych, zobaczymy jaka bedzie. Mam nadzieję, pyszna:)

Moje smaki lata? Oj, dużo tego. Porzeczki równiez jedne z naj, prócz tego wiśnie, oczywiście truskawki i jagody, maliny:).
Jeżynki też:))

Pozdrowienia:)

ulcik pisze...

moja porzeczkówka też już stoi ...

margot pisze...

jak tak czytam Monika co piszesz to mi się wydaje ,że znam Ciebie od zawsze od kołyski ,jak kogoś bliskiego , no takiego swojego ,,ludzia"
A ta Porzeczkówka (smorodinówka) to fajna rzecz, bez ja robiłam w tamtym roku bez listkówki,ale tez pycha
a jakie smaki lata?To najbardziej wszelkie owoce jak jagody , porzeczki ,agrest....prosto z krzaka , dużo szparagowej fasolki( na garnki nie talerze:D) ziemniaki z koperkiem tez , pierogi owocowe i jeszcze sierpniowe pomidory

Karola pisze...

dowiedziałam się kilka dni temu na bazarku, że czarnej porzeczki nie ma w sprzedaży, ponieważ nikt nie kupuje :-( (o warszawskiej cenie czarnej porzeczki nie będę tu wspominać, żeby nie bluźnić).
u mnie porzeczki w ścisłej czołówce (obok wiśni i węgierki)
pozdrawiam

ewelajna pisze...

Moniko, teraz to listkówkę należy robić, a nie porzeczkówkę, aby w przyszłym roku porzeczkówkę właśnie nastawić, bo inaczej to już będzie zupełnie inna ta porzeczkówka, prawda?
Moniś - botwinka! Fasolka szparagowa! Groszek..! Marchewka wyrwana z grządki i opłukana... och, jak ja lubię chrupać! I kalarepka! Dużo tego wiesz...:)

asieja pisze...

porzeczkówka z datą.. ach.. jaki ona ma ładnie intensywny kolor.

viridianka pisze...

u nas skończyła się w lutym, taka od Basi :) Nawet jej w końcu zdjęć nie zrobiłam a dobra była! Bardzo :D

Beata pisze...

mniam..

buruuberii pisze...

Monika, juz 2 tygodnie minelo, Ty sie opuscilas :D czy mi sie snilo, czy skasowalas jakies zdjecia (przez pana kierowce)?

I przy okazji braku nowego wpisu zauwazylam, ze nie powiedzialam ze porzeczkowka z Twoja listkowka to jest odkrycie! choc powiem Ci ze dla smakoszy, bo malo kto wyczuwa ten listkowy dodatek, masz podobnie? :*

monika pisze...

KUCHARNIA > I jak Aniu, jest porzeczkóka? :)

Majana > Czyli owoce jednym słowem? Jakby nie patrzeć, u mnie też Madzia :)

ulcik > :)))

Alcia > No ja Cię chyba tylko uściskać mogę, "ludziu" mój :))) O tak, fasolka, owoce z krzaka i pomidory sierpniowe, tak i jeszcze raz tak :)))

Karola > No ja na szczęscie mam dostęp do dziadkowych krzaczków, ale wiem że u nas na rynku można było zamówić porzeczki, na kilogramy zdecydowanie taniej niż w tych małych pojemniczkach :)

ewelajna > Ewelinka, a wiesz, sama nie wiem jak z tą listkówką, jest dobra, nawet bardzo ale czy aż tak bardzo inna to sama nie wiem :D Marchewkę z grządki uwielbiam, i ogórki prosto z "krzaczka" :)))

asieja > Co jak co, ale nalewki wszystkie mają datę :))) Dzięki Asia :)))

viri > o, to najlepsza, wiem co mówię ;) :)))

Beata > no :)))

buru > Basia, ale odpisuję na komentarze :D Wiesz, przez to bajeczne lato nie mogę się zdecydować czy zamieszczać letnie sałatki czy może raczej pierniki i w końcu nie zamieszczam nic ;) Prawda, zdjęcia skasowałam (cukinii) ale o panu kierowcy hmm.. nic mi nie wiadomo? :)))
Wiesz Basia, ja też go za mocno nie wyczuwam, ale zawsze z tym dodatkiem to o 5% więcej porzeczkówki (chyba bluźnię.. :D)
Buziaków sto i obiecuję się poprawić :*

buruuberii pisze...

Moni, to widac mi sie snilo, ze skasowalas zdjecia jakichs serbsko-tamtejszych rzeczy, bo pan w autobusie kazal Ci sie podlaczyc do jakiegos dziwnego gniazdka i to przez to - no takie mam sny widzisz :DD
Juz Cie nie nei nekam, wiem sa wakacje! :*