środa, 31 sierpnia 2011

Z Mazur, z białym serem, urodzinowo

Gdy wysiądziesz z pociągu w miasteczku na Sz., w miasteczku na trasie z Olsztyna do Pisza, zobaczysz budynek dworca - z czerwonej cegły, z charakterystycznie obramionymi oknami. I od razu poczujesz to inne powietrze. Gdy wysiądziesz z pociągu na innej mazurskiej stacji najprawdopodobniej zobaczysz podobny, mniej lub bardziej zaniedbany, budynek dworca, z czerwonej cegły, z tymi oknami, zaczerpniesz powietrza - zawsze jakby bardziej rześkiego, przejrzystego. To tu.

Dziś blog obchodzi drugie urodziny. Z okazji urodzin nietypowa notka - zapraszam Was na wycieczkę po Mazurach, po mazurskich obejściach, po kuchniach.. sprzed lat. I na mazurskie placki, zamiast ciasta (ciągle piszę o słodkościach, a niech na urodziny będzie wyjątkowo :-)). I przede wszystkim - dziękuję Wam, że tu zaglądacie! :-)))
Przepis na serowe racuszki podaje Małgorzata Jankowska-Buttitta w Niezapomnianej kuchni Warmii i Mazur. Pisałam już trochę o kuchni mazurskiej, napiszę na pewno jeszcze kiedyś, zbieram się do mazurskiej notki od dawna, nie wiem jak ugryźć ten temat - dziś jeszcze krótko. Zawsze fascynuje mnie na jak wiele (przeróżnych!) sposobów kuchnia wiejska potrafi wykorzystać ser, mleko, jajka i ziemniaki. W każdym regionie inaczej, na tysiąc sposobów, na Mazurach na przykład tak:

Racuszki serowe, wg przepisu zanotowanego przez M. Jankowską-Buttitta (na jakieś 2 osoby):

25 dag białego sera
5-10 dag mąki
2 jajka
sól
+ewentualnie mleko/maślanka

Ser przetrzeć przez sitko, połączyć z jajkami, mąką, solą, w razie konieczności rozrzedzić mlekiem. Ciasto ma być średnio gęste, jak na placki. Usmażyć, zjeść z cukrem lub śmietaną, pyszne :-)

I już jesteśmy na Mazurach :-)

Według przewodnika - Mazury to niewielki obszar na południu dawnych Prus Wschodnich, gdzie w przeszłych wiekach sięgało osadnictwo mazowieckie. [Zalicza się] doń powiaty: ostródzki, nidzicki, szczycieński, piski, mrągowski, giżycki, ełcki, olecki oraz południe kętrzyńskiego, węgorzewskiego i gołdapskiego. Tutaj mieszkali Mazurzy, czyli ewangelicy mówiący gwarą mazurską, będącą archaiczną polszczyzną z niemieckimi naleściałościami. (W. Darski, Mazury od środka. Bedeker dla przyjaciół).

A jakie są te moje Mazury? Ciemne lasy, dające przyjemny cień przydrożne aleje drzew, a drogi nadzwyczaj kręte.. Wśród lasów i jezior pola, późnym latem połacie nawłoci, gdzie niegdzie stareńki żeliwny krzyż, pordzewiały (a na Warmii kapliczki). Poranne mgły ciągnące znad jezior, wychodzące wieczorami na skraj łąk zwierzęta i domy - maleńkie, drewniane chaty przycupnięte tuż przy drodze, albo te większe, z czerwonej cegły, czerwone dachówki, a w domach, kiedyś.. Zajrzyjcie proszę :-)
*wszystkie zdjęcia zrobiłam 14.08.2011 w skansenie w Olsztynku.

Kilka słów o samym Olsztynku: w ostatnich latach skansen czy raczej Muzeum Budownictwa Ludowego i Park Etnograficzny w Olsztynku bardzo się rozbudował, w porównaniu z niezbyt ciekawym miejscem, jakie pamiętam ze szkolnych wycieczek, jest naprawdę świetnie - zniknęły sznurki dzielące zwiedzających od ekspozycji, pojawiły się warsztaty - kowalski, garncarski i tkacki - pan kowal, pan garncarz i pani tkaczka (jeśli akurat pracują..) chętnie opowiadają o narzędziach, technikach, przewodnicy są różni, ale raczej dość sympatyczni i kompetentni, chodzą w regionalnych strojach. Pojawiły się też wiejskie ogródki - są malwy, ślazówki, marcinki, naparstnice, bodziszki, maki, dużo ziół - ogródki podobały mi się chyba najbardziej! I są zwierzęta, dużo zwierząt - no jak na (dawnej) wsi, te które mają chodzić luzem, to chodzą, kozy zaglądają zwiedzającym do toreb, gęsi szczypią co bardziej natrętnych ;) Można też zajrzeć do karczmy, nawet przyzwoitej - mają raczej nieoszukane regionalne jedzenie, regionalne piwa, ceny trochę nieadekwatne do mini-porcji (mini nawet jak dla mnie..) W każdym razie - jeśli będziecie w pobliżu bardzo bardzo zachęcam, jeden z ciekawszych skansenów w jakich byłam, powiedziałabym tak - idą w dobrym kierunku :-)
Aha - Olsztynek leży na Warmii, muzeum jednak gromadzi zbiory z Warmii, Mazur i Powiśla, trwają też prace nad odtworzeniem osady staropruskiej (jak na razie nieciekawe) :-)

21 komentarzy:

Agushka pisze...

Znam te miejsca, nawet pamiętam ich zapach. Miło, że tak ładnie piszesz o Mazurach. A serowe racuszki wyglądają bardzo zachęcająco.

atina pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji drugich urodzin bloga! Wytrwałości w jego prowadzeniu i wielu fantastycznych notek!
Placuszki wyglądają świetnie, już nie mogę się doczekać na ten post co kuchni mazurskiej. Bardzo lubię czytać o kuchni regionalnej. Piękne fotki! Pozdrawiam!

Grażyna pisze...

Wspaniałe zdjęcia :)
A na placuszki w takim wydaniu chyba się skuszę :)

Polka pisze...

Monika przede wszystkim najlepszego dla Ciebie i dla bloga. Cieszę się, że są takie perełki jak Wy w tej masie. A po drugie to zdjęcia są przepiękne. Najbardziej podoba mi się gra światła i cieni na tych z martwą naturą. No cudo!!! Nie byłam jeszcze na Mazurach, ale bardzo bym chciała je zwiedzić.

Uściski :*

Amber pisze...

Po Twoim poście chcę na Mazury!
Choć ostatnio Znajomi stamtąd uciekli, z powodu...epidemii turystów.
I bloguj nam Monik dłuuuuugo.
Całusy!

Majana pisze...

Piękne są Twoje Mazury Monisia!:) Ślicznie je przedstawiłaś na zdjeciach.
A placuszki cudne, mniam!

Wiesz, mój synek był w Piszu na obozie żeglarskim, zaraz na początku wakacji.Bardzo mu się podobało.

Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i Twojego ślicznego bloga!

Jedna z Morelowej Bandy ;-)

ewelajna pisze...

Moniko to ja Cię mocno przytulam z tej okazji i życzę abyś miała chęć pokazywała dużo takich mazurskich perełek, jak dotychczas:). Zawsze zaglądam do Ciebie z wielką przyjemnością:).
Mazury przejeżdżałam w tym roku zmierzając na Litwę. Wiele miejsc zrobiło na mnie wrażenie:), ale nigdy jeszcze nie byłam dłużej, choć korci mnie zagłębienie się w te wioski i dworce kolejowe...

P.S. Wykopywałam ostatnio tatarak ze stawu w lesie. Natargałam się i... zostawiłam w domu u mamy...:(

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Monika! Ściskam, całuję i najlepsze życzenia ślę! Ależ mi apetytu na Mazury narobiłaś - takie piękne zdjęcia i słowa...
Ściskam!

Jswm pisze...

Wszystkiego najlepszego!

Kiedys nie wyobrażałam wakacji bez Mazur, ale znam je tylko od strony wody :)

Gosia pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Twojego bloga :) :) zycze Ci wielu wspanialych wpisow :)
Na Mazurach bylam raz troche lat temu-pieknie bylo.....
Piekne fotki i smaczne placuszki,jak znajde dzis czas,to je usmaze,bo akurat zakupilam kostke polskiego bialego sera :)

Pozdrawiam :)

Anoushka pisze...

Stoooooo lat, stoooolat, w czasie których nich Ci się miło bloguje.

A ja czekam na kolejne wspaniałe wpisy.
Placuszki zrobię jutro na śniadanie, bo właśnie dostałam świeżą dostawę białego sera :)

Ściskam bardzo mocno :*

Kuchareczka pisze...

Ale cudne zdjęcia - i placuszki!
Wszystkiego najlepszego dla bloga! I oby jak najwięcej takich rocznic :)

margot pisze...

sto lat , sto lat dla Moniki, kochanej dziewczyny z Mazur i Krakowa :D
a ten koguciki i kaczki cudne ,a ten sprzęt kuchenny cudo i zdjecia cudo i placki

p.s a tam tez były te foremki , wiesz jakie?

lo pisze...

Najlepsze życzenia z okazji rocznicy blogowania. Dużo radości. Kocham Mazury i poznawałam je z tą książką. Polecam Ci malutki skansen w Owczarni opisany w tej książce. Autorka jest przemiłą i uroczą osobą. Pozdrawiam.

karoLina pisze...

No nie, spóźniłam się na urodzinowe placuszki! Mam nadzieję, że jednak przyjmiesz szczere życzenia wielu kolejnych rocznic i przyjemności z pisania, gotowanie i jedzenia.

Bardzo bym chciała na Mazury, marzy mi się tydzień na łódce (ale tylko tydzień, więcej to przesada). Ta forma spędzania czasu niestety ogranicza zwiedzanie, ale zawsze można pobyt przedłużyć.

Uściski!

Russkaya pisze...

Uwielbiam takie domy z drewnianymi okiennicami :) zawsze zwracam na nie uwagę. Nawet u nas na wsi kilka się zachowało takich :)
Sto lat dla bloga! :)

grazyna pisze...

Pięknaa relacja, na Mazurach bylam dwa lata temu,ale do tego skansenu nie traafiłam...
A placuszki bardzo pyszne :)

buruuberii pisze...

Stooooo lat Stoliczek i Monika! A na placuszki juz czeka twarog, napisze po fakcie, choc wiem co napisze: ze bomba, bo z przepisu widac ze fajowe te placuszki beda!! :*
PS. Ach ten mlynek, jak mlynek Misi, jak mlynek Rózi...

monika pisze...

Agushka > Bo ja bardzo te Mazury lubię :) Racuszki polecam serdecznie!

atina > Anitka, dziękuję pięknie! Notek o kuchni regionalnej mam nadzieję nie zabraknie :-)

Grażyna > Dziękuję i polecam/namawiam :-)

Polka > Polu dziękuję pięknie i za życzenia i za perełki i za miłe słowa :))) Polcia, zaproszenie na Mazury aktualne zawsze! :*

Amber > :-))) Fakt, turystów na Mazurach nie brak, mam jednak to szczęście że mój rodzinny dom choć na Mazurach to jednak kawałek drogi od Krainy Wielkich Jezior, niby blisko ale turyści do nas rzadko docierają :) Ściskam :)

Majana > Madziu morelowa, dziękuję! :-))) Na obóz żeglarski to bym sama pojechała :):*

ewelajna > Ewelinka, to koniecznie na dłużej, koniecznie :) Choć i na Litwie mazurskich krajobrazów nie brakuje :) I dziękuję za wszystkie Twoje miłe słowa, strasznie mnie cieszą, zaglądaj jak najczęściej :-):*

KUCHARNIA > Aniu, no to w drogę! :-)))

Jswm > Dziękuję! Aniu, od strony wody chyba najlepiej! :) Kajak czy żaglówka? :-)))

Gosia > Dzięuję ślicznie :)))

Anoushka > Dziękuję :))) Rety, u wszystkich dostawa sera, pięknie! :)

Kuchareczka > Asiu, dziękuję! :-)

margot > Alcia, dziękuję :))) No, kaczki przesłodkie były :) Aluś, foremka - o tej miedzianej myślisz? Nie było.. W ogóle mało foremek tam było (za to dużo garnków, takich żeliwnych na starą kuchnię :) i mnóstwo jajek jako dekoracja) :**

lo > Dziękuję ślicznie :) Lo, pamiętam że pisałaś o tej książce, ja dotarłam do niej dopiero niedawno.. Owczarnia w planach na kolejne lato :-)))

KaroLina > Ale skąd! Usmażę Ci placuszki kiedy tylko masz ochotę :)
Karolu, łódka nie przeszkadza w zwiedzaniu nic a nic, zapraszam zawsze, z łodką czy bez :)

Russkaya > O tak, okiennice najlepiej zielone :) Dziękuję :)))

grazyna > Grażynka, bo on na Warmii ;) Może w kolejne wakacje? :)))

Buru > Basia, dziękuję! :) I jak, były placuszki? :)
PS. Basia, też pomyślałam o młynku Misi :)
:*

buruuberii pisze...

Placuszki zrobilam, zagapilam sie z odpisywaniem (nie dziwota:), ach obled Moni i wiesz, ogromnie Ci za nie dziekuje, bo cos z leniwych maja a tak dobre, tak inne! Bomba i juz :)

gruszka z fartuszka pisze...

wypróbowałam te placuszki i są doskonałe :) zastanawiałam się na czym je usmażyć, ale stanęło na oleju rzepakowym bo nie chciałam żeby coś zmieniło mi ich smak i to był dobry wybór :) no i zdrowy przy okazji. Placuszki zniknęły w trymiga :)