sobota, 20 marca 2010

Sałatki owocowe dwie

Pamiętacie Złote myśli*? Zeszyty z tysiącem pytań, do których wpisywała się cała klasa, z kartkami zaklejanymi w kopertę, żeby nikt niepożądany nie przeczytał jakże tajnych odpowiedzi? Kim chcesz zostać w przyszłości? Kogo najbardziej lubisz? Ulubiony kolor? Ulubiony film? Ulubione zwierzę? Szczerze mówiąc, zupełnie nie przypominam sobie czy sama miałam taki zeszyt, wpisywałam się jednak na pewno do wielu i zawsze miałam problem z odpowiedzią na pytania o ulubione.. Zdecydowanie łatwiej było powiedzieć - czego nie lubię, ulubionych zawsze jest tak dużo.. Tak samo byłoby teraz z odpowiedzią na pytanie o ulubiony deser.. Kawałek placka drożdżowego posmarowany masłem? Sorbet cytrynowy? Biszkopt z poziomkami Cioci Karolci? A może sernik?
Macerowane w czymś dobrym owoce znajdą się jednak na pewno na wysokiej pozycji listy ulubionych :-) Owoce mogą być dowolne, najważniejsze jest bowiem owo coś dobrego, co składa się zazwyczaj z 3-5-7** składników, w tym z czegoś słodkiego, czegoś pikantnego, czegoś alkoholowego, czegoś bardzo aromatycznego i czegoś orzeźwiającego - owoce w takim sosie wstawiamy na parę godzin do lodówki i już! Niebo w gębie!
A jaki jest Wasz ulubiony deser?

Sałatka I:
1 mango
1 świeży orzech kokosowy***
2 banany
sos:
3 łyżki jasnego miodu (u mnie ulubiony malinowy)
3 łyżki soku z grapefruita
2 łyżki ciemnego rumu
róża (1/2 łyżeczki alb i mniej wody różanej lub - lepiej - 1 łyżka konfitury z róży)
1/4-1/2 łyżeczki utartych w moździerzu ziaren kardamonu
czarny pieprz
listki świeżej miętySałatka II:
winogrona ciemne
winogrona jasne
mandarynka
sos:
2 łyżki jasnego miodu
3 łyżki soku z jagód
2 łyżki soku z limonki
1,5 łyżki żubrówki
1/2 łyżeczki suszonego imbiru lub świeżo zmielony pieprz (ja wolę z pieprzem)*Zwane w niektórych regionach Pele-mele..
** Obawiałam się kiedyś, że to może początek jakiejś nerwicy natręctw, badania naukowe potwierdzają jednak podobno, że większość ludzi czuje się lepiej w otoczeniu liczb nieparzystych, uff :-)
*** Jeśli nie urodziliśmy się zwinną małpką, która umiejętność rozbijania orzechów kokosowych kamieniem wyssała z mlekiem mamy-małpki to polecam, zanim chwycimy za młotek, podgrzać trochę kokosa w piekarniku - będzie łatwiej!

15 komentarzy:

margot pisze...

jakie smakowite i jakie ładne kolorystycznie

Czyprak Antoni pisze...

Haha! Ta druga wygląda cudnie! A pierwsza na pewno smakuje świetnie dzięki temu rumu ;) Ulubiony deser? Bo ja wiem, może wiśniówka :D Siup.

myniolinka pisze...

to mnie zastrzeliłaś tym pytaniem... siedzę myślę i nic nie wymyśliłam... chyba szybciej by poszło gdybym miała powiedzieć czego nie lubię :)
ps. "Złote myśli" miałam a jakże :):):)

anytsujx pisze...

Pysznie, kedyś często robiłam sałatkę owocową, pamiętam, że był to hit za czasów mojego liceum, pojawiała się prawie na każdej 18 stce, na pewno jest smaczna i zdrowa...

monika pisze...

margot > dziękuję :-) Kolorów nam potrzeba po tej długiej zimie, prawda?
Antoni > ona tam więcej fajnych rzeczy ma, oprócz rumu :D
Wiśniówka mówisz? Ty to jednak wiesz co dobre.. :D To siup ;)
myniolinka > no nie? za dużo dobrych rzeczy żeby się na jedną zdecydować :)
anytsujx > no właśnie, smaczna i zdrowa :) a z czasów ogólniaka pamiętam bardziej taką ryżową - z warzywami i kanapki ze smalcem robionym przez Tatę jednej z koleżanek ;)
WIOSNA już :))) Pozdrawiam więc bardzo wiosennie i miłej niedzieli :-)))

An-na pisze...

Ja robię najczęściej dwie owocowe sałatki - truskawki ze świeżym ananasem i z miętą, polane alkoholem, podane w skorupie z ananasa oraz zwykłą, zimową: banany+kiwi+pomarańcze+rum albo likier pomarańczowy

Twoja z kokosem bardzo intrygująca...
Pozdrawiam już wiosennie :)

agatek pisze...

tak, dobrze pamiętam "Złote myśli"- miałam kilka edycji :)

Mi największą trudność sprawiała odpowiedź na pytanie "Czy masz sympatię? Podaj inicjały." zawsze wtedy serce zaczynało szybciej bić, a policzki przybierały odcień truskawek lub buraczków. Fajnie było kiedyś :).

Mój ulubiony deser- karpatka albo coś karmelowego, ale często mi się to zmienia

pozdrawiam i dzięki za przywołanie miłych wspomnień :))

monika pisze...

An-no > ta z truskawkami i ananasem i miętą - oj, to musi być pyszne! Nie pozostaje nic innego jak poczekać do czerwca i koniecznie zrobić :) Pozdrawiam ciepło :)))
agatek > oj, tak, podstawówka to były czasy :D moja znajoma cały czas wspomina, jak układała wszystkie pytania specjalnie pod kątem jednego takiego przystojniaka z ostatniej ławki :D
A z tymi ulubionymi, to właśnie - zmienia się często, ale karmelowe podzielam, często w połączeniu z czymś lekko słonym..
Miłego tygodnia :-)))

buruuberii pisze...

Monika, druga salatka wyglad swietnie, ale smakiem (roza, kardamon, rum!) zdecydowanie dla mnie wygrywa pierwsza!
Wiesz, dzisja to czytam Ciebie jakbym czytala siebie, mam dokladnie tak samo z iloscia skladnikow, w sosie zawsze 5 :-) napewno nieparzycie, mowisz ze to nerwica natrectw?
:*
PS. Zdecydowanie biore "kawałek placka drożdżowego posmarowany masłem":-)

Polka pisze...

O rany jak mnie złote myśli denerwowały :) Szczególnie pytania o sympatię :) I te sekrety wrrrr zdecydowanie wolałam pisać pamiętnik :)
Ja jak Basia wybieram nr 1 :)
hihi ja liczby składników nie liczę, ale zawsze muszę zrobić wszystko nieparzyście, jak mieszanie herbaty łyżeczką, wymieszanie sałatki w misce itepe itede ;) I mam nadzieję, że to nerwica nie jest :P
Mój ulubiony deser to zdecydowanie mocno alkoholowe tiramisu :)

monika pisze...

buruuberii > Basia, rety, też tak masz? Ja zazwyczaj biorę 5, jak mi przyjdzie do głowy szósty składnik, to kombinuję jak mogę, żeby był i siódmy :D No naukowcy twierdzą, że to normalne, niech będzie że im wierzę :-)
P.S. Kawałek ciasta drożdżowego z masłem dla Ciebie, raz! :*
Polka > o to mnie przebiłaś Polka, przy mieszaniu herbaty nie liczę (może dlatego, że nie słodzę i nie mam co mieszać..), ale wiesz, nawet jak to nerwica to chyba jakaś nieuciążliwa, nie? I nie jesteś sama ;)
Tiramisu - jak mogłam zapomnieć! chociaż dla mnie to i sam krem z mascarpone wystarczy ;)
:-)))

buruuberii pisze...

Monika, Ty nie zartujesz? Mam tak samo, jak dodam np. 4-ty skladnik, albo przyprawe to od razu mysle nad 5-tym! I goraczkowo patrze po przyprawach i dodatkach co pasuje :D

Ciasto odebrane, pychota!

monika pisze...

Wiesz co Basia, to ja już będę sobie spokojnie teraz wszystko liczyć, bez zastanawiania nad tym jak się taka przypadłość nazywa - najważniejsze, że jest nas więcej :D

zemfiroczka pisze...

Rum, żubrówka... Proszę, proszę! Ja ostatnio z wiśniówką sobie poczyniłam - obiad ;)

monika pisze...

Ty Oczko zawsze wyłapiesz co dobre ;) Obiad z wiśniówką? Ciekawość mnie zżera, będzie na Bełkotach? :-)