czwartek, 28 kwietnia 2011

Mazurek różany

(...) ten przydrożny krzew łamie zmowę ostrożnych* - w Krakowie białym kwieciem obsypały się przed kilkoma tygodniami, na Mazurach właśnie rozkwitają - tarniny, mirabelki - wiosna, wiosna najprawdziwsza! Świat budzi się, kwitnie, pachnie, brzęczy, wypuszcza pędy - niebawem nadejdzie czas nowalijek, tymczasem zaś kwitną drzewa i kolorowymi płatkami czarują kwiatki o najładniejszych nazwach jakie znają przewodniki do oznaczania roślin - powiedzcie sami: sasanka zwyczajna, przylaszczka pospolita, zawilec gajowy, ułudka wiosenna, pierwiosnek, szafirek, przebiśnieg, niezapominajka, barwinek - nie brzmią pięknie? Mam swoją teorię, że gdyby te kwiatki kwitły w pełni lata, nie nazywałyby się tak ładnie - a że wyczekane to i dostały śliczne nazwy, z radości że to już :-)

O kwiatach pisała w świątecznych WO Marta Gessler, o kwiatach napiszę dziś i ja - o kwiatach, o kwietnym mazurku, o mazurku różanym. Długo myślałam, jaki mazurek upiec w tym roku, o ile w przypadku baby wątpliowości nie miałam żadnych (baba Neli), o tyle mazurek spędzał mi sen z powiek przez dobrych kilka dni. Marzyło mi się coś owocowego, coś lekkiego, nie za słodkiego, coś bardzo wiosennego - trafiłam wreszcie na mazurek różany Liski i wiedziałam już, że marzę właśnie o tym, o mazurku z różą, o mazurku w kolorze Rosae rugosae :-) Mazurek różany Liski to raczej kolor Rosa canina, Alcia podpowiedziała mi jednak że mazurki różane ma też Disslowa i oczywiście u Disslowej (jak zawsze zresztą) znalazłam czego szukałam..Czy może być coś prostszego niż kruchy spód posmarowany konfiturą? Czy kruchy spód z różą nie brzmi pysznie? Mniej znaczy więcej, najprostsze=najlepsze (mam wrażenie, że w kółko to powtarzam.. :-)) - tak powstał mazurek różany, a właściwie mazurek owocowy z różaną nutą - Disslowa nakazała przybrać mazurek z różą w cukrze porzeczkami, mało porzeczkowa to pora, zamiast świeżych jagódek dodałam więc porzeczkową konfiturę do róży (czy raczej różę do konfitury..). Dodałam też dużo cytryny i oto przed Państwem lekko kwaskowy, lekko słodkawy, pachnący przecudnie mazurek z różą - za reklamę niech posłuży fakt, że do zdjęcia ostał się jeno tzw. ostatni okruszeczek :-)

Mazurek różany:

kruche ciasto (np. takie - z połowy porcji, a u Disslowej migdałowe)
3 łyżki róży
5 łyżek konfitury porzeczkowej (lub innej kwaśnej)
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka nalewki cytrynowej
kilka plastrów cytryny smażonej w cukrze (np. tym sposobem)

Ciasto rozwałkowuję cienko, wycinam prostokąt 30x17 cm, z okrawków wycinam ramkę, którą układam na cieście, odstawiam do lodówki na min. 30 min. Schłodzony spód nakłuwam widelcem, piekę ok. 20 min. w 190'C. Różę mieszam z porzeczką, nalewką i skórką cytrynową, rozsmarowuję cienko na wystudzonym cieście, dekoruję plastrami cytryny smażonymi w cukrze. Przepychota!

*Z. Herbert, Tarnina

23 komentarze:

Amber pisze...

Moniko,dzisiaj byłam na wsi. W moim ogrodzie kwitną już bzy,czereśnia cudna w kwieciu pachnącym...Cuda prawdziwe!
Kwiatowe WO bardzo mi się podobały.
A Twój mazurek różany niezwykły.Gdybym tylko mogła skraść Ci kawałeczek...

Trzcinowisko pisze...

U mnie kwitnie wszystko co może...czereśnia, magnolia, migdał i sto innych kwiatów...pieknie jest...a mazurek świetny...własnie taki idealny....nie za słodki...simple.

basiaP pisze...

och, a tutaj porzeczek nie ma, a to, co można kupić w polskim sklepie, to niemiłosierny ulepek i z porzeczkami nie ma nic wspólnego;)buuu...

margot pisze...

Na słowo Rosae rugosae się rozpływam z zachwytów, no nic nie poradzę ,ze tak róże i fiołki na mnie działają :D
Ja róże mam prawie wyżarte , zostały mi tylko te jaśniutkie tarcichy ( kolor ledwo różany) ale mi się jeszcze chce mazurków, wiem ,że sie je piecze raz w roku ,ale kto mi zabroni:D

a zdjęcie fajne wiesz?

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Monika! U mnie wiosna tak pięknie zielona, kwiecista i ćwierkająca, że aż trudno to słowami opisać!
Mazurek piękny - zgadzam się, że prostata jak zawsze wygrywa!
Uściski!

aga pisze...

rozany...musi byc super:)

Zaytoon pisze...

Och, doskonały, Moniko ten Twój mazurek. Ja w tym roku nie piekłam żadnego. Nigdy żadnego nie piekłam... Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to nadrobić. Może przy pomocy tego cuda?...

Pozdrawiam serdecznie!

grazyna pisze...

O, z różą to musi być cudny smak ! A u mnie banalna masa krówkowa...

ewena pisze...

Pysznie wygląda!

Aurora pisze...

Przepyszny przepis ! Najprostsze=najlepsze, rzeczywiście :))

zemfiroczka pisze...

O Kumo! A Kuma myśli, że tę różę z tamtego słoiczka to ja mogłabym pożenić z konfiturką porzeczkową?

buziaki

monika pisze...

Amber > Aniu, bzy? Już? Niesamowite! Na Mazurach to zwykle połowa maja, ciekawe jak jest w krakowie? :) Mazurek - no te kawałeczek był ostatni, niestety, ale mam inny - podrzucić? :)

Trzcinowisko > Czereśnie mówisz, migdały - cudowności :)))

basiaP > Basiu, a nic innego kwaskowego nie znajdziesz? Ja dałam porzeczkową ze względu na tę dekorację u Disslowej, ale myślę że każda kwaśna będzie ok! :)

margot > Oj tam, raz do roku! Na dobry mazurek każda pora jest dobra :) To z jasnych będziesz miała pyszny mazurek w kolorze rosae caninae Alciu, może z suszonymi jagódkami dla kontrastu? :)))
To już wiem :) I dziękuję :*

Kucharnia > No jak to wiosna Aniu :) Na północy dziś szaro, ale co tam, drzewa już się zazieleniły :) Ściskam również :)))

aga > :)))

Zaytoon > Właściwie to każde "kruche ciasto z czymś" może być mazurkiem więc pewnie upiekłaś już nie jeden Oliwko? :)))

grazyna > Banalna? No wiesz! Na pewno dużo bardziej praco-i czsochłonna :)

ewena > :)))

Aurora > ciesze się że Ci przypadł do gustu :)

Oczko > Kumo, cóż za pytanie! Ależ naturalnie,słoiczek będzie zachwycony :))) Buziak :*

Dobrego długiego weekendu Wam życzę, słonecznego :)))

Tilianara pisze...

A ja niedługo będę sadzić różę na działce i w ogródku może też się uda i za czas jakiś będę mogła taki cudowny mazurek zrobić :)

buruuberii pisze...

A to taki on jajny jest, ten mazurek :D
Babcia moja robila w tym stylu tylko pomaranczowy - kruche, a na to marmolada z pomaranczy, czyli to bedzie dobra przedwojenna szkola :))

zemfiroczka pisze...

A ta marmolada oranżowa Basia, to jeszcze najlepiej jak na mazurze taka bitter sweet jest, że aż gębę wykręca.

buruuberii pisze...

Dobrze mowisz Oczku, babcia robila taka chyba z cala skorka i albedo, tak wykrecalo, ze od dzisiaj pamietam :D
Ale dobre to bylo! Te same wpomnienia?

zemfiroczka pisze...

U mnie nie babcia. Z Najlepszą na któreś święta zajączkowe piekłyśmy i skórki do marmolady nie żałowałyśmy. Właśnie zjadałbym tera znowu. No i co ochoty narobiła, no?! ;)

buruuberii pisze...

No to absolutnie nie kciacy :D
Zwalmy na Monie, to jej mazurek!

zemfiroczka pisze...

No i po co zaczynała, nie? ;)

monika pisze...

A to baby no, najlepiej na monie zwalić :D
Basio, a ja robiłam pomarańczowy, z marmoladą z Twego przepisu, o: http://przy-stole.blogspot.com/2010/04/mazurek-i-zyczenia.html :)))
Hm, to co, pieczemy mazurka drogie Panie? :)
:*

buruuberii pisze...

Monika, na smierc zapomnailam o tym mazurku i marmoladzie, ale link wszystko wyjasnia :)) Ja bym sie pisala na mazurek, nie wiem jeszcze jaki (chyba nie-za-gorzki-nie-za-slodki), ale bardzo :*

PS. Ala piecze mazurki w maju, to tez mozemy, napewno sie ucieszy :D

zemfiroczka pisze...

Pewnie, że możemy. Zwłaszcza, że róże w słoiczku się domagają uwagi ;)

cookingcure pisze...

Piękne zdjęcie.